Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2013

Dajcie mi zielone. Szpinak z sezamem.

Kiedy zaczyna się wiosna, mój organizm dostaje kręćka. I bynajmniej nie mówię tu  o wszelkiego rodzaju alergiach.
Zaczyna natomiast histerycznie domagać się zielonych warzyw. Nie, nie warzyw po prostu. ZIELONYCH. Wchodząc do sklepu zupełnie podświadomie sięgam po szczypiorek, brokuła, świeży szpinak i gruntowe ogórki. A na następny dzień wracam aby ponownie uzupełnić zapasy.
W tym roku postanowiłam, że czas postawić na coś ambitniejszego. Bo ile razy można wracać do domu i jeść brokuła zagryzając szczypiorkiem?
Szukałam przepisu na szpinak. Nie naleśniki ze szpinakiem, ciasto francuskie ze szpinakiem, makaron ze szpinakiem. Taki szpinak po prostu, na ciepło, na kolację.
Znalazłam.



SZPINAK Z SEZAMEM /1 porcja/
inspiracja

  • 250 g świeżego szpianku
  • 3 -4 łyżki sezamu
  • czosnek granulowany
  • sól, pieprz
Szpinak posiekać i podsmażyć na maśle do zwiędnięcia. Na osobnej patelni podprażyć sezam, dodać szpinaku, doprawić do smaku solą, pieprzem i czosnkiem. Smażyć jeszcze chwilę, aby smaki się przegryzły.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Zrób to sam. Domowy tymbark.

Jako dziecko uwielbiałam wszelkiego rodzaju "kolorowe picie". Jednak z biegiem czasu coraz więcej rzeczy stawało się dla mnie za słodkich - różnego rodzaju oranżady, mirindy, czy landrynkowe napoje (pamiętacie? w butelce w kształcie misia? ;)).
Osobiście myślałam, że z wielu rzeczy będę powoli rezygnować, ale, że ukochany Tymbark jabłkowo-miętowy pozostanie ze mną na zawsze. Niestety, w wieku 19 lat stwierdzam - jest słodkim ulepem.
Zrezygnować? Nie ma mowy.
Pić raz na rok? Też mnie to boli.

Rozwiązanie?

Zrobię własny.



NAPÓJ (KOMPOT) JABŁKOWO-MIĘTOWY

  • 1 kg jabłek
  • woda (no i tu naprawdę nie wiem, bo lałam na oko. Ale po zalaniu jabłek na miarce w garnku odczytałam 4 litry)
  • cukier do smaku (u mnie dosłownie łyżeczka)*
  • ok. 20 listków mięty
*pamiętajmy, że po schłodzeniu napój będzie sporo słodszy niż próbowany zaraz po gotowaniu, jeszcze ciepły

Jabłka umyć (nie obierać!), pokroić w ćwiartki i usunąć pestki i ogonki. Wrzucić do dużego garnka, zalać chłodną wodą. Zagotować. Gotować na niezbyt dużym ogniu, aż jabłka zaczną się rozpadać, a woda będzie miała ich wyraźny posmak. Dodać cukier i miętę, schłodzić. Przed podaniem włożyć do każdej szklanki jeszcze 2-3 listki mięty.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Nudna manna? W życiu! Nudne śniadanie? A skąd!

Ci którzy śledzą mojego bloga od początku wiedzą, że przez jakiś czas prowadziłam równolegle śniadaniowego. Z pewnych powodów (zdrowotnych) musiałam zawiesić jego działanie. Ostatecznie jednak w ogóle do niego nie wróciłam.
Nie oznacza to jednak, że moje śniadania to codziennie kanapki z szynką, bynajmniej. Codziennie urozmaicam je w inny sposób - tosty, owsianka, kasza, placki, jajecznica. Nie ma mowy o nudzie o rutynie. W końcu to najważniejszy posiłek dnia, nieprawdaż?

Budyniowa owsianka to już na blogach śniadaniowych niemal klasyk. A czemu nie kasza?
Jakość zdjęcia woła o pomoc, ale musicie mi jeszcze wybaczyć - aparat wraca w środę.



BUDYNIOWA KASZA MANNA /1 porcja/
  • 2 łyżki kaszy manny
  • 1,5 łyżki budyniu (u mnie waniliowy)
  • 200 ml mleka* (może być sojowe)
  • cukier, miód, słodzik (jeśli używacie niesłodzonego budyniu)
*moja wersja była na bardzo gęsto, bo tak lubię. Jeśli nie lubicie kiedy w kaszę można wbić łyżkę i stoi, to radzę użyć 250-300 ml mleka.

2/3 mleka podgrzać w małym garnku. W międzyczasie w pozostałym mleku rozetrzeć dokładnie budyń, tak aby nie było grudek. Do mleka dodać cukier, kaszę i cały czas mieszając zagotować. Dolać budyniową mieszankę i wciąż mieszając doprowadzić do zgęstnienia.

piątek, 24 sierpnia 2012

"Rany boskie, co jest na tej patelni?!"

... czyli o niedocenionym ze względu na nikłe walory wizualne kaszotto.
Lato to raczej nie czas na suszone grzyby, skoro lasy, a jeśli ktoś nie ma dostępu - stragany, obfitują w świeże. Jednak jeden słoiczek, który został nam jeszcze od wigilii, patrzył na mnie błagalnie jakby mówił "kończy mi się data ważności, zużyj mnie".
Nie miałam wątpliwości co z nimi zrobię. Od dawna upatrzony przepis w końcu doczekał się realizacji.
Wszystkim fanom grzybów - zdecydowanie polecam. Smak jest bardzo intensywny, ale nie dominujący.

Przekonali się nawet ci na początku przerażeni. Jak to jest, że najmniej ciekawie wyglądające potrawy, są zwykle najsmaczniejsze?

Z góry przepraszam również za jakość zdjęć. Zostałam na 2 tygodnie pozbawiona mojego - i tak nienajlepszego - aparatu i walczę komórką. Efekty są mierne, ale... czy w blogu kulinarnym nie chodzi przypadkiem o przepisy i smak, a nie fotografię?


KASZOTTO Z PODGRZYBKAMI /1 duża porcja, lub 2 mniejsze/
  • 100 g kaszy jęczmiennej (użyłam wiejskiej)
  • 2-3 garście suszonych grzybów (u mnie podgrzybki)
  • 500 ml bulionu warzywnego
  • 1 duża cebula
  • sól, pieprz
  • 1-2  łyżki oliwy
Grzyby namoczyć w niewielkiej ilości wody przez 2 godziny. Odcisnąć, pokroić na małe kawałki. wodę z moczenia zachować.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na rumiano na oliwie. Dodać kaszę i dokładnie wymieszać, aż każde ziarno pokryje się tłuszczem. Dodać wodę z grzybów, 1/4 bulionu, grzyby, wymieszać. Trzymać na niedużym ogniu pod przykryciem, często mieszając i stopniowo dodając resztę bulionu.
Kiedy kasza wchłonie cały płyn, doprawić do smaku pieprzem i solą.


sobota, 9 czerwca 2012

Gdy w lodówce pustki...

.. to czas opróżnić szafki.
Szybko, prosto, smacznie.
Ze składników, które (przynajmniej u mnie) zawsze są w szafce.
Idealny, sycący obiad, dający energię przed pracą, która doprowadza mnie do szału, bo ludzie mnie ignorują lub profilaktycznie uciekają.

Enjoy.



MAKARON PO MEKSYKAŃSKU /1 porcja/

  • ok. 70 g makaronu (2 garście), u mnie świderki 100% semolina
  • 1/2 puszki krojonych pomidorów
  • 3 łyżki czerwonej fasoli z puszki
  • 3 łyżki kukurydzy
  • sól, pieprz, chili, czosnek granulowany
Makaron ugotować, odcedzić.
W małym garnku umieścić pomidory, fasolę i kukurydzę, zagotować. Doprawić do smaku, gotować jeszcze kilka minut. Wymieszać z makaronem, można posypać startym żółtym serem.


środa, 9 maja 2012

Nie ma matury - jest zupa!

W chwili przerwy od maturalnego szaleństwa, cieszę się świeżymi, wiosennymi warzywami.
Nareszcie jest mój ukochany koperek.
A ponieważ rozszerzonej matematyki nie zdaję - dziś na obiad zupa jarzynowa.
Moja ulubiona - z dużą ilością warzyw, niezabielana, bez pietruszki, bez selera.
Idealna do powtarzania konstrukcji gramatycznych na jutrzejszy angielski.




ZUPA JARZYNOWA /4 porcje/

  • 1,5 litra bulionu warzywno-drobiowego (lub tylko warzywnego)
  • 1 nieduży kalafior
  • 2 garści zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
  • 4 garści fasolki szparagowej (świeżej lub mrożonej)
  • 1/2 dużego pora lub 1 mały
  • 3 marchewki
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 3 ziarenka pieprzu
  • sól, pieprz mielony
  • 1-2 duże garści posiekanego, świeżego koperku
Bulion zagotować z ziarnami pieprzu, zielem i liściem laurowym. Marchewkę obrać, kalafiora podzielić na mniejsze różyczki. Fasolkę, pora i marchewkę pokroić na mniejsze kawałki. Wrzucić do bulionu, gotować na  średnim ogniu koło 20 minut. Dodać koperek, doprawić do smaku solą i pieprzem, gotować jeszcze 2-3 minuty.
Można zabielić mieszając pół kubka zupy z 2 łyżkami śmietany i wlewając z powrotem do garnka.

------------------------------------------------
A już w sobotę...


niedziela, 11 marca 2012

Wspólne gotowanie. Zupa z ciecierzycy i soczewicy.

Zachęcona akcją Bożeny, postanowiłam przyłączyć się do wspólnego gotowania. A że już od dłuższego czasu probuję wykończyć zapasy czerwonej soczewicy - nie zwlekałam.
Zupa jest gęsta i sycąca, w mojej wersji - mocno pikantna.



ZUPA Z CZERWONEJ SOCZEWICY I CIECIERZYCY /4 porcje/
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 puszki pomidorów krojonych
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 szklanki bulionu warzywnego
  • 1/2 szklanki sera cheddar (pominęłam)
  • gałązki tymianku (pominęłam)
  • sól, pieprz do smaku
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne lub ostrej papryki (u mnie 3/4 łyżeczki cayenne)
Na oleju zeszklić cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę, dodać pomidory i smażyć jeszcze przez około 5 minut ciągle mieszając. Dodać bulion, soczewicę, oraz przyprawy.
Gotować wszystko ok 15 minut. Gdy soczewica zmięknie a płyn odparuje dodajemy wypłukaną cieciorkę. Gotujemy jeszcze 5 minut, przelewamy do miseczek i na wierzch kładziemy startu cheddar oraz listki tymianku.




poniedziałek, 5 marca 2012

Prosto, szybko, bezboleśnie. Kasza jęczmienna z kiszoną kapustą.

Znikam z bloga coraz częściej. Zbliża się  maj.
Czy się w tym czasie uczę?
... czasami.
Głównie jem tosty i piję herbatę, chodzę na spacery, wychodzę ze znajomymi na piwo, maluję pisakiem po porach.
Czasem pojawiam się w szkole.
Wszystko wskazuje na to, że kariera kasjerki w Biedronce stoi przede mną otworem.



Czasem jest tak, że widzę jakiś przepis i od razu wiem, że będzie mi smakować. Tak właśnie było z przepisem  Pyzy. Z lekkimi modyfikacjami wynikającymi z braków w szafkach, powstała taka oto kasza. Jadłam jako samodzielne danie, ale sprawdzi się również jako dodatek np. do mięsa.

KASZA JĘCZMIENNA Z KAPUSTĄ KISZONĄ /2-3 obiadowe porcje/

  • 250 g kiszonej kapusty
  • 1 marchewka (lub od razu kapusta z marchewką)
  • 1 woreczek kaszy jęczmiennej
  • 2 łyżeczki kminku
  • 2 łyżeczki suszonego majeranku
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • pieprz ziołowy
  • ew. mała szczypta cukru (moja kapusta była naprawdę bardzo kwaśna)
Kapustę posiekać drobniej, marchewkę obrać i zetrzeć na tarce. Umieścić w garnku, zalać wodą nieco powyżej poziomu kapusty. Dodać ziele, liść laurowy i kminek, dusić koło 15 minut. Dodać kaszę i majeranek, dolać wody (na oko ok. 1,5 szklanki, ale radzę dolewać stopniowo). Gotować ok. 30-40 minut, często mieszając, aż kasza mocno zmięknie - potrawa powinna być "paciajowata" jak to obrazowo nazwała Pyza :)
Dodać pieprz do smaku, ewentualnie cukier.


Wyżej wspomnianny por. Jego głowa spoczywa w pokoju w szufladzie lodówki.

sobota, 25 lutego 2012

Bagienny krem z warzyw.

Uprzejmie dziękuję blogerom za usuwanie weryfikacji obrazkowej przy dodawaniu komentarzu. Po ostatniej rewolucji przestałam komentować, bo moje oczy w 90% przypadków ponosiły porażkę z tymi dziwnymi wzorkami pojawiającymi się na ekranie.
Gracias.

Przez niecałe 19 lat mojego życia mama i wszyscy wokół próbowali  nakłonić mnie do jedzenia zupy jarzynowej. Odpowiedź była stała i niezmienna - "mogę, ale bez warzyw".
I nie chodzi o to, że warzyw nie lubię, wręcz przeciwnie, uwielbiam.
Ale...
Seler i pietruszka to coś co staje mi w gardle i nie ma szans, aby ruszyło dalej (stąd na blogu są jedynie elementem bazy do zupy). Marchewkę zaś na surowo pochłaniałam kilogramami. Ale ugotowana, miękka i bez smaku...? Wolałam zawsze dostać samą "wodę" z zupy w kubku, a obok na talerzyku świeżą marchewkę, pomidora, czy ogórki.
Ale - 2 tygodnie temu - nadeszła rewolucja.

Coraz częściej spotykam się z jedzeniem na widok którego chce się uciekać, a potem zachwyca smakiem.
Tak było z kremem warzywnym, który jadłam na wyjeździe.
Po powrocie postanowiłam go powtórzyć. Bez nielubianych warzyw.
Mój brat keidy zobaczył to na talerzu stanowczo odmówił jedzenia. Twierdził, że na pewno wyjdzie z tego jakiś shrek czy inny bagienny stwór. Ostatecznie o dolewkę prosił dwa razy.
Tak więc - bagienną zupę raz poproszę!



KREM Z JARZYN

  • 2 marchewki
  • 1 średni por
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 1 kalarepa
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny
Cebulę i czosnek posiekać, pora pokroić dość drobno, wszystko podsmażyć. Zalać bulionem, dodać pokrojone w kostkę marchewkę i kalarepę i posiekany szczypiorek. Gotować aż warzywa zmiękną. Zmiksować, doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Podawać z grzankami lub groszkiem ptysiowym.


środa, 22 lutego 2012

100! Kasza jaglana z jagodami.

Kiedy zrobiło się 100 postów? Sama nie zauważyłam. Zupełnie przypadkiem spojrzałam wczoraj na licznik bloggera i zobaczyłam liczbę 99.
Powinien być zapewne jakiś tort. Ale nie będzie.



Będzie równie pyszna kasza jaglana na mleku z jagodami, którą oczarowała mnie ostatnio koleżanka.
Doskonała będzie również z innymi owocami i przyprawami.



WANILIOWA KASZA JAGLANA Z JAGODAMI /1 porcja/

  • 50g kaszy jaglanej
  • 1 szklanka mleka (może być sojowe)
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1-2 garście jagód/borówek (mrożone trzeba wcześniej rozmrozić)
Mleko zagotować z cukrem. Dodać kaszę, gotować do miękkości (powinna wciągnąć całe mleko), ewentualnie dolewając mleka. Wymieszać z jagodami.



poniedziałek, 6 lutego 2012

Gofry z kaszy manny.

Śnieg, śnieg, śnieg.
Mróz, mróz, mróz.
Sejm Wielki i wielka wojna północna.
To podsumowanie tematów wokół, których krążą moje myśli.

Gofry. Śnieżne, bo z kaszy manny.
Mroźne, bo zbyt długo robiłam zdjęcie i wystygły.
Historyczne, bo do ich zrobienia przymierzałam się całe wieki.
Moje co prawda nie tak śnieżne jak na ciekawe śniadanie, a to ze względu na dodatek mąki pełnoziarnistej i waniliowej kaszy manny, która ma lekko żółty odcień.
Tak czy inaczej pyszne.



GOFRY Z KASZY MANNY /4  gofry/

  • 1/4 szklanki kaszy manny (u mnie waniliowa)
  • 1/4 szklanki mąki (u mnie pszenna pełnoziarnista)
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. 1/2 szklanki ciepłego mleka (roślinnego lub wody w wersji wegańskiej)
Suche składniki wymieszać, dodać olej, wymieszać, aż powstaną grudki. Stopniowo dodawać mleko, gdyż ciasto może potrzebować go mniej lub więcej. Ciasto powinno być nieco bardziej lejące niż na tradycyjne gofry, bo kasza wchłonie płyn. Jeśli dolejemy zbyt dużo mleka, dosypać kaszy. Odstawić na 5 minut.
Gofrownicę wysmarować olejem, piec gofry zgodnie z instrukcją gofrownicy.

środa, 1 lutego 2012

Zielono mi! Zupa z groszku i cukinii.

Czekam na wiosnę. Staram się oszukiwać samą siebie i wprowadzać jej jak najwięcej we wszystkie dziedziny swojego życia. Nie ma co ukrywać - w kuchni jest to najprostsze. Kanapki ze szczypiorkiem, sałatka z ogórków, czy właśnie tak zielona zupa.
Zapraszam wszystkich, aby zaprosili trochę wiosny do swojej kuchni i choć na chwilę spróbowali zapomnieć o mrozie, przeziębieniu i zepsutym kaloryferze.



ZUPA Z GROSZKU I CUKINII
  • 500 ml bulionu warzywnego/drobiowego
  • 1 średnia cukinia
  • 3 garście mrożonego groszku
  • 1 cebula
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • makaron (u mnie pełnoziarniste penne, bo innego nie miałam, lepszy będzie drobniejszy, np. orzo)
  • sól, pieprz, sok z cytryny, suszona lub świeża bazylia, zioła prowansalskie
Cebulę posiekać, podsmażyć z czosnkiem na maśle. Dodać bulion, zagotować. Zetrzeć cukinię na tarce o grubych oczkach, dodać do zupy, gotować ok. 5 minut. Dodać groszek, gotować kolejne 5 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem, sokiem z cytryny, bazylią i ziołami. 
Podawać z ugotowanym makaronem.
inspiracja: aga-aa

środa, 18 stycznia 2012

Zupa cebulowa nie do końca francuska.

Nie chcę zimy. Śniegu wpadającego za kołnierz. Marznięcia na przystankach. Krótkich i pochmurnych dni. Lodu na chodniku przed domem. Szarych ulic i szarych, skurczonych w sobie ludzi.
Sporą dawkę wiosny poproszę. Dożylnie.

Trwały poszukiwania czegoś gorącego, słodko-ostrego w smaku, niezapychającego. Ot, tak na zajedzenie i wygrzanie zimowo-maturalnej chandry.
Tak powstała zupa cebulowa, inspirowana yummy lifestyle, ze sporą dozą wkładu własnego i improwizacji.
Zapraszam.



ZUPA CEBULOWA
  • 5 dużych cebul (ok. 750 g)
  • 1,5 litra bulionu warzywnego
  • 3 ząbki czosnku
  • ostra i słodka papryka, sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • 1 liść laurowy
  • 1 -2 łyżeczki octu
  • ew. starty ser żółty, grzanki
Cebulę pokroić w półtalarki i podsmażyć na oliwie w dużym garnku. Posypać obficie ostrą i słodką papryką (u mnie po ok. pół typowej, "sklepowej" torebki, zupa była mocno pikantna), smażyć jeszcze 2 minuty. Zalać bulionem, dodać czosnek, sól, pieprz, zioła, liść laurowy, ocet. Gotować jeszcze ok. 20 minut.

Podawać z osobnym pieczywem lub grzanką w środku zupy.
Można posypać startym serem.


środa, 4 stycznia 2012

Prościej się nie da - makaron z sosem pomidorowo-ziołowym

Przeglądąłam wczoraj stare wpisy i rzuciło mi się w oczy kilka rzeczy. Pierwsza to to, że moje zdjęcia choć wciąż bardzo amatorskie, zaczynają w końcu jakoś wyglądać. Raz lepiej, raz gorzej, ale zmierza to tak czy inaczej w dobrym kierunku. Druga to to, że nawet nie zauważyłam, kiedy przestał to być jedynie zbiór przepisów, ale również swego rodzaju dziennik z mojego życia. Trzecia to, że coraz rzadziej kopiuję przepisy, a zaczynam gotować sama z siebie, lub jedynie inspiruję się jakimś daniem. A czwarta... przestałam obsesyjnie używać tylko pełnoziarnistych produktów, bać się podsmażenia czegoś na odrobinie oliwy, nie uciekam z wrzaskiem na widok węglowodanów. Automatycznie przeliczam w głowie ile dane danie ma kalorii, ale nie ma to głębszego wpływu na mój posiłek. Brawo mała!

A teraz zapraszam na makaron - najprostszy z najprostszych. Bo ostatnio taka prostota smakuje mi najbardziej.



MAKARON Z SOSEM POMIDOROWO-ZIOŁOWYM /2 porcje/

  • 150 g makaronu (u mnie pełnoziarniste penne)
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich (lub więcej)
  • 1/2 - 1 łyżeczki chili
  • sól, pieprz
Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Pomidory, czosnek, zioła, oregano i chili umieścić w garnku, gotować kilka minut na małym ogniu, aż pomidory się rozpadną. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Polać makaron.

Ot, cała filozofia.

piątek, 30 grudnia 2011

Zupa grzybowa i dlaczego w moim życiu nie ma czasu na myślenie.

Jeszcze z wigilii.

Choruję na serce. Już od jakiegoś czasu. Ostatnio ktoś z moich znajomych zapytał mnie czemu zamiast leżeć w łóżku i nie przemęczać się tańczę, chodzę na imprezy, na łyżwy, na basen, żyję "bardziej" niż człowiek zdrowy, który żadnych ograniczeń nie ma.

Na mojej szafie wisi kartka z napisem "Sam fakt, że żyję jest wystarczającym powodem aby robić wszystko". I wierzę w to. Jeśli czasem znikam z bloga na dłuższy czas, to znaczy, że aktualnie zajmuję się właśnie robieniem wszystkiego. Bo za 10 lat na niektóre szaleństwa może być już za późno.
Dziękuję Markowi Hłasce, że jakieś dwa lata temu na te słowa - zupełnym przypadkiem - trafiłam.
Mam 18 lat. Jedyne co nade mną ciąży to matura. Chore serce i stawy, problem ze słuchem? Gdybym miała się tym martwić, umarłabym ze zgryzoty już parę ładnych lat temu. To chyba właśnie choroba jest tym co daje mi siłę do życia, to, że moje serce może nagle odmówić mi posłuszeństwa sprawia, że chcę wyciskać z życia jak najwięcej. Wykorzystać każdą minutę. Inaczej będę mieć byt dużo czasu na myślenie czy na pewno robię dobrze. A to nie jest dobre. Nawet jeśli postępuję nieodpowiedzialnie to jest mi z tym dobrze i nie chcę zamykać się w ramach nicnierobienia choćby nie wiem co. To chyba najgorsze co może człowieka spotkać -  świadomość bezradności.
Dlatego bezradność rzzucam precz, żyję swoim życiem, żyję - jak to mówi moja przyjaciółka - "bardziej".



ZUPA GRZYBOWA



  • ok. 70-80 g suszonych grzybów (u mnie borowiki i podgrzybki)
  • 1 marchewka
  • niewielki kawałek selera
  • 1 pietruszka
  • 1 cebula
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • sól
  • makaron (u mnie lazanki)
Grzyby zalać wodą (dużo), zostawić na całą noc. Grzyby przełożyć do garnka, dolać wodę, w której się moczyły, ale tak, aby nie wlać osadu, który utworzył się na dnie. Dolać ok. 2 szklanki (lub więcej) wody.
Gotować aż grzyby zmiękną. Dodać obrane warzywa i pieprz, gotować ok. 40 minut.
Wyjąć warzywa (można je potem wykorzystać np. do sałatki) i grzyby. Grzyby pokroić i wrzucić z powrotem do garnka, przyprawić solą.
Podawać z ugotowanym wcześniej makaronem.

czwartek, 29 grudnia 2011

Już nieświątecznie. Krem z zielonego groszku

Poproszę o jutro.


                                          




KREM Z ZIELONEGO GROSZKU
  • 500 g mrożonego groszku
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2,5 - 3 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego
  • sól, pieprz, zioła prowansalkie, majeranek, kminek
  • jogurt lub śmietana do dekoracji
  • grzanki lub groszek ptysiowy
Cebulę posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę, podsmażyć. Zalać bulionem, dodać groszek, gotować 20-30 minut. Zmiksować, doprawić do smaku. Udekorować jogurtem/śmietaną.

wtorek, 15 listopada 2011

Manno - owsianka - rozwiązanie doskonałe.

Często mam dylemat czy zjeść owsiankę, czy kaszę manną - obydwie uwielbiam. Manno-owsianka jet idealnym rozwiązaniem dla takich jak ja :) Można wzbogacać ją dowolnymi dodatkami - banan, płatki migdałów, wiorki kokosowe, kakao, itp. Ja podaję przepis podstawowy, resztę pozostawiam waszemu smakowi.


MANNO-OWSIANKA /1 porcja/


  • 40 g kaszy manny
  • 20 g płatków owsianych
  • 1 łyżka dowolnych otrębów
  • 300 ml mleka (dałam waniliowe sojowe)
  • cukier/słodzik
Mleko z cukrem postawić na średnim ogniu. Kiedy lekko się podgrzeje (nie zagotuje! - z kaszy mogą porobić się grudki, jeśli mleko będzie zbyt gorące) dodać kaszę wymieszaną z płatkami i mieszać aż do osiągnięcia gęstej konsystencji. Doskonałe zarówno na ciepło jak i zimno.

źródło: owsiana kraina

środa, 9 listopada 2011

Kapuśniak z pieczarkami.

W mojej rodzinie kapuśniak był robiony zawsze na pomidorowo. Z wersją z pieczarkami zetknęłam się po raz pierwszy na szkolnym wyjeździe. Początkowo nastawiona sceptycznie zachwyciłam się jego smakiem, a przypomniawszy sobie o nim ostatnio postanowiłam ten smak odtworzyć. Efekt? Udany :) Kwaśny, pikantny, gęsty. Bez mięsa, którego w kapuśniaku strasznie nie lubię. Idealny. I absolutnie uzależniający.


KAPUŚNIAK Z PIECZARKAMI /4 porcje/


  • 1/2 kg kiszonej kapusty
  • 7 pieczarek
  • 1 średnia cebula
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 3 ziemniaki
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 litr wody (lub więcej, jeśli lubicie bardziej wodnistą konsystencję)
  • sól, pieprz, majeranek, czosnek granulowany, pieprz ziołowy
Cebulę posiekać, pieczarki pokroić w plasterki, podsmażyć razem z czosnkiem na oliwie. Dodać obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki, gotować pod przykryciem 15 minut. Dodać poszatkowaną kapustę, doprawić, gotować kolejne 15 minut.

wtorek, 11 października 2011

Truskawkowa kasza manna. Na gęsto.

Napoczęliście już swoje zamrażarkowe owocowe zapasy? Ja rozpoczęłam sezon wczoraj fundując sobie na kolację taką kaszkę. Przygotowanie dziecinnie proste, a smak obłędny... i taki letni :) W sam raz na ciemne chmury za oknem.



TRUSKAWKOWA KASZA MANNA  /1 duża porcja lub 2 małe/


  • 130 g truskawek (mrożonych, lub świeżych)
  • 1,5 szklanki mleka
  • 4,5 - 5 łyżek kaszy mannej
  • 1 łyżeczka cukru/fruktozy (można nawet pominąć, truskawki są słodkie)


Truskawki zmiksować blenderem. Szklankę mleka podgrzać w garnuszku z truskawkowym musem i cukrem. W pozostałej 1/2 szklanki mleka rozprowadzić kaszę. Dodać do gotującego się mleka, cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Podawać na ciepło lub zimno

środa, 5 października 2011

Budyń dyniowy

Od poniedziałku siedzę w domu z antybiotykiem. Nudzę się niebotycznie, ale są tego i dobre skutki - uczę się do matury, czytam lektury no i wreszcie zebrałam się w sobie i wzięłam się za dynię. Chwilowo pokrojone na kawałki 7 kilogramowe monstrum zajmuje całą lodówkę. Spodziewajcie się więc wielu dyniowych przepisów w najbliższym czasie ;) Zaczynamy od budyniu. Nie udało mi się niestety uchwycić dobrze jego koloru i bardziej przypomina waniliowy :/. Wiem też, że  następnym razem dodam więcej dyni, aby był jeszcze bardziej pomarańczowy. Podaję przepis wg którego robiłam, a w nawiasie moje poprawki i sugestie.



BUDYŃ DYNIOWY (2-3 porcje)

- 350 ml + 100 ml mleka (użyłam sojowego)
- 170 g miąższu dyni (następnym razem dodam 220 g)
- 1 łyżeczka cukru wanilinowego
- 1,5 łyżki fruktozy
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej (płaskie!)

Dynię obrać, pokroić w kostkę. Zalać 350 ml mleka, dodać cukier wanilinowy i fruktozę, gotować na średnim ogniu ok. 20 min, aż dynia zmięknie. Zmiksować zawartość garnka i postawić ponownie na gazie. W 100 ml mleka dokładnie rozetrzeć mąkę ziemniaczaną i wlać do masy dyniowej, cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Przelać do pucharków/miseczek i udekorować owocami. Podawać na ciepło lub zimno.

źródło:czary gary