Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Czerwona ciapa, czyli kurczak po meksykańsku.

Kurczak w sosie meksykańskim stanowi - obok spaghetti - moje główne pożywienie. Jest potrawą szybką i absolutnie bezmyślną. Można zjeść ją z czymkolwiek co akurat znajdzie się w domu - ryżem, makaronem czy chlebem. Można ją zamrozić i po powrocie z uczelni jedynie rozmrozić w garnku i coś szybko dogotować. Nie trzeba biegać za składnikami, wszystkie dostaniemy w najbliższym sklepie
Wygląda jak czerwona breja, smakuje zupełnie inaczej.

Dla zabieganych, dbających o smak nie o wygląd przyrządzanego jedzenia.





KURCZAK W SOSIE MEKSYKAŃSKIM /4 porcje/
  • 2 duże piersi z kurczaka (może być pierś czy polędwiczka z indyka)
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 1/2 puszki kukurydzy
  • 1 czerwona papryka
  • 1 cebula
  • 2-3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 wyciśnięte ząbki  czosnku
  •  przyprawy: sól, pieprz, chili, słodka papryka, przyprawa do kurczaka, cynamon
Cebulę obrać i posiekać, zeszklić na łyżce oliwy razem z wyciśniętym czosnkiem. Kurczaka pokroić w kostkę, posypać solą i przyprawą do kurczaka, obsmażyć. Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, smażyć 2-3 minuty. Dodać pomidory, odsączoną fasolę i kukurydzę, koncentrat pomidorowy, dokładnie wymieszać. Dusić wszystko razem jeszcze 5-6 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem, chili, słodką papryką i cynamonem.
Podawać z ryżem.
Danie można mrozić.

niedziela, 3 listopada 2013

Jak wyczyścić lodówkę i jeszcze się najeść.

Typowo koniec miesiąca.
Typowo pustka w portfelu, lodówce i w ogóle wszędzie.
Jeść coś trzeba, a cierpliwość znajomych do "ej, zrobisz mi kanapkę?" zaczyna się kończyć.
Kombinujemy.



MAKARON W SOSIE SEROWO-POMIDOROWYM /2 porcje/

  • 1 puszka krojonych pomidorów (choć myślę, że lepszy byłby zwykły przecier)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • pół kostki topionego serka (u mnie emmentaler)
  • przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • makaron - u mnie łazanki, bo tylko to sie ostało.
Cebulę posiekać i zeszklić na oliwie. Dodać wycisniety czosnek, smażyć chwilkę. Dodać pomidory, smażyć ok. 5 minut. Dodać serek topiony i mieszać, aż się rozpuści, a sos zagęści. Przyprawić do smaku. Podawać z makaronem.

niedziela, 3 lutego 2013

Niby nic nadzwyczajnego, choć dla niektórych boski cud., Makaron po bolońsku.

Mam wielu znajomych, którzy tak jak ja, wynajmują w Poznaniu mieszkanie lub mieszkają w akademikach. Po kilku ostatnich rozmowach zaczynam być przerażona świadomością - a raczej nieświadomością - kulinarną ludzi, choć wciąż młodych i głupich, to jednak dorosłych.

Podstawą diety przeciętnego studenta jest pizza na telefon, kanapki z serem oraz wszelkiego rodzaju fixy, pomysły na obiad (ale tylko jeśli ich realizacja wymaga pokrojenia kurczaka) oraz gotowe dania w kubkach.
Nie przeczę - sama często się nimi wspomagam, jednak wynika to z zupełnego braku czasu, a za każdym razem kiedy zmuszona jestem do takiego jedzenia, myślę jednocześnie o tym jaki dobry obiad mogłabym zrobić gdybym tylko miała 30 minut, a nie 10.

Ale zmierzając do meritum.
Używanie fixów związane jest przede wszystkim z w/w nieświadomością. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że niektóre przygotowywane przez nich potrawy w proszku, są równie banalne do zrobienia w sposób tradycyjny, a i kosztują podobnie.
Kiedy usłyszałam odpowiedź na moje pytanie - dlaczego nie zrobisz spaghetti normalnie? - brzmiącą "no chyba zwariowałaś! Co ja jakimś szefem kuchni jestem? W życiu bym nie dała rady!" prawie umarłam. Włożyłam kurtkę, poszłam do sklepu, zrobiłam niezbędne zakupy. I spaghetti. Wszystko to zajęło mi mniej niż pół godziny.
Z normalnych składników, bez denerwowania się, że torebkowy sos się zbryli, bez rewolucji żołądkowych wywołanych wszystkimi syfami, z których te sosy się składają.

Miny zainteresowanych - bezcenne.



SPAGHETTI PO BOLOŃSKU /4 porcje/
  • ugotowany makaron spaghetti (lub jakikolwiek inny - ile kto lubi)
  • 500 g mielonego mięsa (u mnie z indyka)
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku lub czosnek granulowany
  • oregano, sól, pieprz, ew. przyprawa do mięsa mielonego
Cebulę i czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę,, zeszklić na oliwie. Dodać mięso, oprószyć je solą i pieprzem lub przyprawą do mielonego (porozdzielać, łyżką, jeśli odmówi zrobienia tego samodzielnie), usmażyć. Dodać pomidory, gotować 2-3 minuty. Doprawić do smaku solą, pieprzem i oregano. Jeśli sos jest zbyt gesty, dolać trochę wody.
Wymieszać z makaronem.

Sos można zamrozić.

środa, 23 stycznia 2013

Jest mi zimno i jest sesja. Będę jeść.

No i nic nie poradzę na to, że taka jest naturalna reakcja mojego organizmu. Zimno działa na mnie zupełnie wyniszczająco i to nawet nie fizycznie, a psychicznie. Co w takiej sytuacji robi kobieta? No je. A cóż innego może kobieta robić.
Dodając do tego drobny fakt pod tytułem SESJA, otrzymujemy całkiem sporo czasu spędzonego w kuchni. No nie mogę się przecież uczyć, skoro trzeba zrobić obiad, prawda?

Wszystko to działa zbawiennie na mój żołądek, który wreszcie odpoczywa od zupek chińskich, trochę gorzej na moje cztery litery, które nie ruszają się z domu (ziiiiimnoooo), a nieustannie otrzymują kalorie. No ale... od czego jest zima jak nie od tycia? Bo co to za wiosna bez stwierdzenia "idzie lato, trzeba schudnąć"?
Tak, wiem. Wmawiam sobie i na siłę szukam sensu do obżerania się jak prosiak.
I co. Wolno mi, czyż nie?



KURCZAK W SOSIE PAPRYKOWYM /2-3 porcje/
inspiracja uproszczona do poziomu konstrukcji cepa
  • 1 filet z kurczaka
  • 1 papryka
  • 1/2 cebuli (u mnie czerwona, bo innej nie miałam)
  • 1/2 puszki krojonych pomidorów
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany 18% lub gęstego jogurtu
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 ząbki czosnku lub czosnek granulowany
  • 1 łyżka mąki
  • 1/3 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • sól, pieprz
Cebulę obrać i pokroić w kostkę, podsmazyć na oliwie. Dodać oczyszczonego i pokrojonego w kostkę kurczaka oprószyć go solą i pieprzem (lub mieszanką przypraw do kurczaka) i usmażyć. Dodać pomidory, wodę, wyciśnięty czosnek i paprykę, dusić kilka minut. Odlać trochę sosu, wymieszać ze śmietaną i mąką, następnie cały czas mieszając dodać do patelni. Dodać paprykę w proszku i pieprz cayenne, doprawić do smaku pieprzem i solą.
Podawać z ryżem.

środa, 12 grudnia 2012

Na kieszeń studenta. Na podniebienie każdego.

No i przyszedł ten czas, kiedy tak histerycznie tęsknię za kuchnią mamy, że podejmuję próby jej odtworzenia. Oczywiście w ilościach hurtowych, żeby mieć już gotowanie z głowy na najbliższe trzy dni.
Wiele osób zapyta teraz - po co prowadzisz bloga skoro nie lubisz gotować?
Zacznijmy od tego, że lubię. Uwielbiam.
ALE.
W spokoju. Nigdzie się nie spiesząc. Nie wpadając do domu o godzinie 18 po wfie, dwóch wykładach i zajęciach w szkole muzycznej i ze świadomością, że za 2 godziny wychodzę na imprezę. Nie będąc głodna jak diabli. A choć staram się jak mogę to takich spokojnych dni jest mało.
Gotuję, bo lubię. Nie dlatego, że muszę.

Tak, jestem z tego zadowolona. Bo patrząc na to z drugiej strony - żyję. Wysypiam się ile mogę, nie wstając o jakichś nienormalnych godzinach, aby zrobić niewiadomo jakie cuda na śniadanie. Oczywiście, lubię zjeść rano pancakes, czy zapiekaną owsiankę, ale to przywilej weekendu, kiedy wstaję o której chcę i mam na to czas. Po skończeniu zajęć nie biegnę do domu, żeby zrobić obiad i zaraz po pozmywaniu zastanawiać się co zjeść na kolację.
Szanuję każdego blogera, ale czytając niektóre wpisy i wypowiedzi z przykrością stwierdzam, że niektórzy niczym innym nie żyją.
Zaczyna pojawiać się moda na dodawanie przepisów jak najczęściej. Najlepiej codziennie. A już w ogóle najfantastyczniej jeśli będą dwa w ciągu dnia. Inaczej nie ma sensu w ogóle bloga prowadzić.
Ja tak się tylko zastanawiam - czy życie na zmianę w kuchni i przy komputerze, szukając nowych inspiracji i dodając wpisy to jest w ogóle jakieś życie?

Oczywiście, każdy robi ze swoim czasem co chce. Być może dla niektórych pełnią szczęścia jest spędzanie conajmniej 18 godzin w ciągu dnia w kuchni. W porządku, jego sprawa.
Ja pomimo mojego niekwestionowanego uczucia do gotowania, a szczególnie pieczenia, potrzebuję żyć. Czymś innym. Znajomymi (i to niekoniecznie piekąc dlaa nich ciastka, ale po prostu wychodząc na piwo), szkołą muzyczną, uczelnią, nowym filmem w kinie.
Apeluję - wyjdźcie na zewnątrz, dalej niż do sklepu zobaczcie, że tam - pomimo braku przypraw pod ręką - też da się żyć.

Po raz ostatni podkreślam, że to sprawa indywidualna i nikogo nie potępiam, bo to nie moja sprawa. "Nie mój cyrk, nie moje małpy" jak to mówi moja rodzicielka. Wyrażam jedynie swoje zdziwienie.
To tak gwoli podsumowania, gdyby ktoś przeoczył wcześniej i planował wytoczyć ciężką artylerię o tytule "ty mnie obrażasz, to ja ciebie rozniosę".

A po tych moich uzewnętrzniających wypocinach zapraszam na coś zdecydowanie przyjemniejszego - fasolka po bretońsku.



FASOLKA PO BRETOŃSKU /6 porcji/

  • 500 g białej fasoli jaś (suchej, może być jak u mnie odmiana "jaś karłowy")
  • 2 laski kiełbasy (u mnie drobiowa)
  • 4 ząbki czosnku, lub czosnek granulowany
  • 200 g przecieru pomidorowego
  • sól, pieprz, majeranek
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
Fasolę zalać wodą (sporo, należy pamiętać, że napęcznieje) i odstawić na ok. 12 godzin.
Kiełbasę pokroić w ćwierćplasterki i podsmażyć z wyciśniętym czosnkiem. Garnek z fasolą (i wodą w której się moczyła postawić na gazie, dodać przecier, zagotować. Dodać kiełbasę i przyprawy, gotować aż fasola będzie miękka. Jeśli konsystencja jest zbyt gęsta, w trakcie gotowania dolać wody.

środa, 30 maja 2012

Smak tkwi w prostocie - makaron w sosie szpinakowo-śmietanowym.

Pomaturalnie, powyjazdowo, poimprezowo.
Żegnam kolejny kilogram i znienawidzony kolor włosów.
Po roku skupienia na nauce, zaczynam na nowo czytać - wracam do nałogu.
Zaczynam pracę, zaczynam prawo jazdy.
Zaczynam nowy etap w życiu.
Robię głupie, pozornie bezsensowne i nieodpowiedzialne rzeczy.

Jak nie teraz to kiedy?
Jak nie ja to kto?


MAKARON W SOSIE SZPINAKOWO-ŚMIETANOWYM /1 duża porcja/
  • 70 g makaronu (ok. 2 garście), u mnie świderki 100% semolina
  • 150-200 g szpinaku, świeżego lub mrożonego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
Makaron ugotować zgodnie z instrukcją, odecedzić.
Szpinak rozmrozić, podsmażyć, aż odparuje część wody. Dodać śmietanę i wyciśnięty czosnek, gotować jeszcze chwilę, doprawić do smaku. 
Wymieszać z makaronem.


-----------------------------------
I chwila restrospekcji. Z miłych momentów, głupoty, dobrej zabawy.

(odkrycie wyjazodowe - wino w kubkach do herbaty smakuje o wiele lepiej niż w kieliszkach, powiadam wam)

czwartek, 26 kwietnia 2012

Takie małe, a cieszą. Klopsiki w sosie pomidorowym.

Przez akcję (a może dzięki niej) Maggie na durszlaku, nieustannie "chodziły" za mną klopsiki. Takie najprostsze, bez cudów. W sosie pomidorowym. Albo koperkowym.
Po tygodniu wreszcie zebrałam się w sobie, szukając pretekstu aby wydobyć się na chwilę spod stosu książek do historii.
Zapraszam.



KLOPSIKI W SOSIE POMIDOROWYM /3-4 porcje/

  • 500 g mielonego mięsa z indyka
  • 1 jajko
  • 3-4 łyżki bułki tartej
  • 1 łyżka oregano
  • 1 łyżka przyprawy do mięsa mielonego (polecam firmy vegeta)
  • sól, pieprz
Sos:
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • oregano, bazylia
  • sól, pieprz
  • szczypta cukru
  • 1-2 łyżki octu balsamicznego
Wszystkie składniki na klopsiki wymieszać ręką. Zwilżyć dłonie i formować nieduże kulki. Smażyć na odrobinie oliwy ze wszystkich stron na rumi)ano (można przekroić jednego, dla sprawdzenia, nie powinny być różowe w środku. Odstawić.

Cebulę posiekać i podsmażyć razem z wyciśniętym czosnkiem. Dodać pomidory, zagotować. Dodawać wszystkie przyprawy do smaku.
Do sosu wrzucić klopsiki i chwilę gotować aby smaki się przegryzły, a ewentualne niedosmażone sztuki, dogotowały się.
Podawać z ulubionymi dodatkami, u mnie fasolka szparagowa.

poniedziałek, 12 marca 2012

Nieznana mi zmora z dzieciństwa - szpinak.

Często na blogach czytam, że część osób dopiero teraz przełamuje złe wspomnienia z dzieciństwa związane ze szpinakiem. No tak. Ja jak zwykle jestem inna.
Ze szpinakiem jest u mnie podobnie jak z owsianką czy brukselką - kiedy byłam mala po prostu mi ich nie dawano. Ani w domu, ani w przedszkolu. Nie miałam okazji się zrazić, odkryłam te smaki 2 może 3 lata temu.
I uwielbiam.

Naleśniki na słono to nie jest coś, co powala mnie na kolana. Z wyjątkiem tych właśnie - z serem i szpinakiem. Przygotowane w myśl ostatniego postanowienia "koniec tostów i gofrów na obiad, bo zmienisz się nie długo w jeden wielki węglowodan" mamy i białko i warzywa.

Ciekawe jak długo wytrwam.
Póki co w pojedynku: gotowanie vs. historia, zdecydowanie wygrywa to drugie.



NALEŚNIKI ZE SZPINAKIEM I TWAROGIEM /2 porcje/

Ciasto naleśnikowe:
  • 1 szklanka mąki
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki wody
  • szczypta soli
  • masło/margaryna do smażenia
Wszystkie składniki oprócz masła zmiksować. W zależności od potrzeby można dodać trochę mąki lub mleka. Na patelni rozgrzewać przed każdym naleśnikiem odrobinę margaryny (ok. pół łyżeczki). Wylewać ciasto na patelnię, rozprowadzić, smażyć z obu stron. Kłaść jeden na drugim, aby zmiękły. Na naleśniki kłaść farsz, zwijać dowolnie (ja je zwijam jak krokiety). Podsmazyć chwilę na suchej patelni.

Farsz:
  • 1 opakowanie (450 g) mrożonego szpinaku
  • 1 kostka (200 g) chudego twarogu
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • do smaku: sól , pieprz ziołowy, gałka muszkatołowa
Cebulę posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę. Podsmażyć, aż cebula się zeszkli. Dodać rozmrożony szpinak, smażyć ok. 10 minut, aż większość wody odparuje. Lekko wystudzić. Dodać ser, dokładnie wymieszać, doprawić do smaku.


niedziela, 11 marca 2012

Wspólne gotowanie. Zupa z ciecierzycy i soczewicy.

Zachęcona akcją Bożeny, postanowiłam przyłączyć się do wspólnego gotowania. A że już od dłuższego czasu probuję wykończyć zapasy czerwonej soczewicy - nie zwlekałam.
Zupa jest gęsta i sycąca, w mojej wersji - mocno pikantna.



ZUPA Z CZERWONEJ SOCZEWICY I CIECIERZYCY /4 porcje/
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 puszki pomidorów krojonych
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 szklanki bulionu warzywnego
  • 1/2 szklanki sera cheddar (pominęłam)
  • gałązki tymianku (pominęłam)
  • sól, pieprz do smaku
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne lub ostrej papryki (u mnie 3/4 łyżeczki cayenne)
Na oleju zeszklić cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę, dodać pomidory i smażyć jeszcze przez około 5 minut ciągle mieszając. Dodać bulion, soczewicę, oraz przyprawy.
Gotować wszystko ok 15 minut. Gdy soczewica zmięknie a płyn odparuje dodajemy wypłukaną cieciorkę. Gotujemy jeszcze 5 minut, przelewamy do miseczek i na wierzch kładziemy startu cheddar oraz listki tymianku.




sobota, 25 lutego 2012

Bagienny krem z warzyw.

Uprzejmie dziękuję blogerom za usuwanie weryfikacji obrazkowej przy dodawaniu komentarzu. Po ostatniej rewolucji przestałam komentować, bo moje oczy w 90% przypadków ponosiły porażkę z tymi dziwnymi wzorkami pojawiającymi się na ekranie.
Gracias.

Przez niecałe 19 lat mojego życia mama i wszyscy wokół próbowali  nakłonić mnie do jedzenia zupy jarzynowej. Odpowiedź była stała i niezmienna - "mogę, ale bez warzyw".
I nie chodzi o to, że warzyw nie lubię, wręcz przeciwnie, uwielbiam.
Ale...
Seler i pietruszka to coś co staje mi w gardle i nie ma szans, aby ruszyło dalej (stąd na blogu są jedynie elementem bazy do zupy). Marchewkę zaś na surowo pochłaniałam kilogramami. Ale ugotowana, miękka i bez smaku...? Wolałam zawsze dostać samą "wodę" z zupy w kubku, a obok na talerzyku świeżą marchewkę, pomidora, czy ogórki.
Ale - 2 tygodnie temu - nadeszła rewolucja.

Coraz częściej spotykam się z jedzeniem na widok którego chce się uciekać, a potem zachwyca smakiem.
Tak było z kremem warzywnym, który jadłam na wyjeździe.
Po powrocie postanowiłam go powtórzyć. Bez nielubianych warzyw.
Mój brat keidy zobaczył to na talerzu stanowczo odmówił jedzenia. Twierdził, że na pewno wyjdzie z tego jakiś shrek czy inny bagienny stwór. Ostatecznie o dolewkę prosił dwa razy.
Tak więc - bagienną zupę raz poproszę!



KREM Z JARZYN

  • 2 marchewki
  • 1 średni por
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 1 kalarepa
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny
Cebulę i czosnek posiekać, pora pokroić dość drobno, wszystko podsmażyć. Zalać bulionem, dodać pokrojone w kostkę marchewkę i kalarepę i posiekany szczypiorek. Gotować aż warzywa zmiękną. Zmiksować, doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Podawać z grzankami lub groszkiem ptysiowym.


piątek, 24 lutego 2012

Król resztkowców. Bułka po bolońsku.

Lubię deszczowe dni spędzane w domu. Trochę nad książką, trochę w towarzystwie, trochę w kuchni.
Lubię gotować dla innych. Szalenie lubię.
I lubię (tak jak dziś) nie marnować jedzenia.

Pierwszy raz przygotowałam ją kiedy (tak jak dziś) zostało trochę sosu bolońskiego z obiadowego spaghetti.
Tak mi jednak zasmakowała, że zaczęłam czasami przyrządzać również jako osobne danie, niekoniecznie jako "resztkowiec".
Przy okazji dzielę się również moim ulubionym przepisem na sos boloński. Można przygotować go więcej i zamrozić.
Przepraszam za zdjęcie, nie mogłam doczekać się jedzenia :)



BUŁKI PO BOLOŃSKU /4 - 5 bułek/
  • 4-5 dużych bułek
  • 500 g mielonego mięsa (drobiowe lub wołowe)
  • 1 duże cebula
  • 4 duże ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • 1/2 łyżeczki chili
  • bazylia, oregano, sól, pieprz
Cebulę posiekać, czosnek wycisnąć, podsmażyć, aż cebula się zeszkli. Dodać mięso, usmażyć.
Dodać pomidory, koncentrat i przyprawy do smaku, gotować chwilę, aż woda z pomidorów trochę odparuje, a sos się zagęści.
Bułki przekroić na pół, nakładać sos. Podawać na ciepło lub na zimno.

wtorek, 21 lutego 2012

Sałatka prawie nicejska.

Miałam ogromną ochotę na sałtkę nicejską. Jednak oliwki gdzieś wyszły, a tuńczyk zjedzony został na wczorajszą kolację.
No cóż.
Robimy wersję zastępczą.
Z tego co się uda z lodówki wydobyć.



SAŁATKA Z JAJKIEM I SOSEM CZOSNKOWYM 
(nie podaję proporcji, ilość według własnych upodobań)

  • sałata lodowa 
  • pomidorki koktajlowe
  • papryka
  • ogórek
  • jajka na twardo (1 na jedną porcję)
Sałątę porwać. Paprykę pokroić w kostkę, ogórki w półplasterki, pomidorki na połówki, ułożyć na sałacie. Jajko przekroić na ćwiartki, położyć na wierzchu. Polać sosem.

SOS CZOSNKOWO-ZIOŁOWY /na 2-3 porcje/
  • 1 mały kubek jogurtu naturalnego (ok. 150 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • spora szczypta ziół prowansalskich
  • pieprz
Do jogurtu wycisnąć czosnek, dodać zioła i pieprz, wymieszać, odstawić na 20 minut, aby smaki się przegryzły.

sobota, 11 lutego 2012

Pikantne spaghetti z chorizo.

Wreszcie udało mi się dostać osławione na wszystkich blogach chorizo. I... to zdecydowanie nie moje smaki. Po spróbowaniu skrzętnie odkładam kiełbasę na bok, dosypując za to więcej szczypiorku. Jednak przepis zamieszczam, być może trafi w gust jakiegoś fana chorizo.



PIKANTNE SPAGHETTI Z CHORIZO /1 porcja/

  • 60 g makaronu spaghetti (u mnie pełnoziarniste)
  • ok. 40 g chorizo
  • 150 g pomidorów z puszki
  • 2 łyżeczki sosu chili (lub 3/4 łyżeczki chili w proszku)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku, wyciśnięte
  • szczypta oregano
  • sól, pieprz
  • szczypiorek
Makaron ugotować w osolonej wodzie, odcedzić.
W garnku podsmażyć pokrojone w cienkie plasterki chorizo, dodać cebulę i czosnek, smażyć jeszcze chwilę, po czym dodać pomidory, sos i przyprawy. Poczekać do podgrzania pomidorów, wyłożyć na makarn, posypać szczypiorkiem.

środa, 1 lutego 2012

Zielono mi! Zupa z groszku i cukinii.

Czekam na wiosnę. Staram się oszukiwać samą siebie i wprowadzać jej jak najwięcej we wszystkie dziedziny swojego życia. Nie ma co ukrywać - w kuchni jest to najprostsze. Kanapki ze szczypiorkiem, sałatka z ogórków, czy właśnie tak zielona zupa.
Zapraszam wszystkich, aby zaprosili trochę wiosny do swojej kuchni i choć na chwilę spróbowali zapomnieć o mrozie, przeziębieniu i zepsutym kaloryferze.



ZUPA Z GROSZKU I CUKINII
  • 500 ml bulionu warzywnego/drobiowego
  • 1 średnia cukinia
  • 3 garście mrożonego groszku
  • 1 cebula
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • makaron (u mnie pełnoziarniste penne, bo innego nie miałam, lepszy będzie drobniejszy, np. orzo)
  • sól, pieprz, sok z cytryny, suszona lub świeża bazylia, zioła prowansalskie
Cebulę posiekać, podsmażyć z czosnkiem na maśle. Dodać bulion, zagotować. Zetrzeć cukinię na tarce o grubych oczkach, dodać do zupy, gotować ok. 5 minut. Dodać groszek, gotować kolejne 5 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem, sokiem z cytryny, bazylią i ziołami. 
Podawać z ugotowanym makaronem.
inspiracja: aga-aa

środa, 18 stycznia 2012

Zupa cebulowa nie do końca francuska.

Nie chcę zimy. Śniegu wpadającego za kołnierz. Marznięcia na przystankach. Krótkich i pochmurnych dni. Lodu na chodniku przed domem. Szarych ulic i szarych, skurczonych w sobie ludzi.
Sporą dawkę wiosny poproszę. Dożylnie.

Trwały poszukiwania czegoś gorącego, słodko-ostrego w smaku, niezapychającego. Ot, tak na zajedzenie i wygrzanie zimowo-maturalnej chandry.
Tak powstała zupa cebulowa, inspirowana yummy lifestyle, ze sporą dozą wkładu własnego i improwizacji.
Zapraszam.



ZUPA CEBULOWA
  • 5 dużych cebul (ok. 750 g)
  • 1,5 litra bulionu warzywnego
  • 3 ząbki czosnku
  • ostra i słodka papryka, sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • 1 liść laurowy
  • 1 -2 łyżeczki octu
  • ew. starty ser żółty, grzanki
Cebulę pokroić w półtalarki i podsmażyć na oliwie w dużym garnku. Posypać obficie ostrą i słodką papryką (u mnie po ok. pół typowej, "sklepowej" torebki, zupa była mocno pikantna), smażyć jeszcze 2 minuty. Zalać bulionem, dodać czosnek, sól, pieprz, zioła, liść laurowy, ocet. Gotować jeszcze ok. 20 minut.

Podawać z osobnym pieczywem lub grzanką w środku zupy.
Można posypać startym serem.


sobota, 14 stycznia 2012

Aromatyczne placki ziemniaczane z sezamem i czarnuszką.

Moje milczenie sponsorują przemiany ustrojowe w Skandynawii i wojny Węgier z Turkami.

Propozycja dla tych, którym znudziła się tradycyjna wersja. Te placki, to bezdyskusyjnie najlepsze jakie w życiu jadłam. Aromatyczne, delikatne... Nie chłoną tłuszczu, oraz nie potrzebują go zbyt wiele do smażenia (użyłam odrobiny oliwy przed pierwszą partią i nie było potrzeby dodawać). Korzystałam z przepisu Mamy Marii dostosowując do tego co miałam (lub nie miałam) w lodówce i szafkach.

Swoją drogą... strasznie nie lubię równych placków. Wyglądają wtedy jak z plasteliny, lub produkowane masowo przez maszynę. Uh!



PLACKI ZIEMNIACZANE Z CZARNUSZKĄ I SEZAMEM


  • 4 duże ziemniaki
  • 1 jajko
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 drobno posiekanej cebuli
  • 2 łyżki sezamu
  • 1 łyżka czarnuszki
  • kilka łyżek mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • sól, pieprz, majeranek
Ziemniaki zetrzeć na najmniejszych oczkach, posolić, odstawić na kilka minut. Odlać sok (ja dodatkowo dokładnie odcisnęłam ziemniaki).  Dodać jajko, cebulę, wyciśnięty czosnek, sezam, czarnuszkę, przyprawy, wymieszać. Dodać taką ilość mąki, aby masa była gęsta i bez problemu dała się nakładać i formować (u mnie ok. 2,5 łyżki).
Na patelni rozgrzać oliwę, smażyć z obu stron na rumiano.


środa, 4 stycznia 2012

Prościej się nie da - makaron z sosem pomidorowo-ziołowym

Przeglądąłam wczoraj stare wpisy i rzuciło mi się w oczy kilka rzeczy. Pierwsza to to, że moje zdjęcia choć wciąż bardzo amatorskie, zaczynają w końcu jakoś wyglądać. Raz lepiej, raz gorzej, ale zmierza to tak czy inaczej w dobrym kierunku. Druga to to, że nawet nie zauważyłam, kiedy przestał to być jedynie zbiór przepisów, ale również swego rodzaju dziennik z mojego życia. Trzecia to, że coraz rzadziej kopiuję przepisy, a zaczynam gotować sama z siebie, lub jedynie inspiruję się jakimś daniem. A czwarta... przestałam obsesyjnie używać tylko pełnoziarnistych produktów, bać się podsmażenia czegoś na odrobinie oliwy, nie uciekam z wrzaskiem na widok węglowodanów. Automatycznie przeliczam w głowie ile dane danie ma kalorii, ale nie ma to głębszego wpływu na mój posiłek. Brawo mała!

A teraz zapraszam na makaron - najprostszy z najprostszych. Bo ostatnio taka prostota smakuje mi najbardziej.



MAKARON Z SOSEM POMIDOROWO-ZIOŁOWYM /2 porcje/

  • 150 g makaronu (u mnie pełnoziarniste penne)
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich (lub więcej)
  • 1/2 - 1 łyżeczki chili
  • sól, pieprz
Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Pomidory, czosnek, zioła, oregano i chili umieścić w garnku, gotować kilka minut na małym ogniu, aż pomidory się rozpadną. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Polać makaron.

Ot, cała filozofia.

czwartek, 29 grudnia 2011

Już nieświątecznie. Krem z zielonego groszku

Poproszę o jutro.


                                          




KREM Z ZIELONEGO GROSZKU
  • 500 g mrożonego groszku
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2,5 - 3 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego
  • sól, pieprz, zioła prowansalkie, majeranek, kminek
  • jogurt lub śmietana do dekoracji
  • grzanki lub groszek ptysiowy
Cebulę posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę, podsmażyć. Zalać bulionem, dodać groszek, gotować 20-30 minut. Zmiksować, doprawić do smaku. Udekorować jogurtem/śmietaną.

sobota, 3 grudnia 2011

Kolorowe risotto z warzywami i serem pleśniowym.

Ostatnio na nic nie mam ochoty. Ani na kanapki, ani na naleśniki, ani na sałatkę, ani nawet na mój ukochany sernik. Jem, bo muszę, nie egzaltując się specjalnie tą czynnością. Muszę się naprawdę sporo narobić i namyśleć, aby czerpać przyjemność z jedzenia (tak było właśnie z dzisiejszym risotto). To chyba jesień. Liczę na to, że wraz z przygotowaniami do świąt i zapachem pierników wszystko wróci do normy.

Jestem obrażona na ponurą pogodę za oknem i to, że zmusiła mnie do robienia zdjęć przy lampie. Tak pyszne danie zasługuje na równie znakomite zdjęcie.
Korzystałam z tego przepisu, dostosowując go do własnych upodobań.



KOLOROWE RISOTTO Z WARZYWAMI I SEREM PLEŚNIOWYM /1 zupełnie zapychająca porcja/


  • kilka małych różyczek brokuła
  • 1/2 marchewki pokrojonej w półplasterki
  • 2 łyżki kukurydzy z puszki
  • 1 - 1 i 1/2 szklanki bulionu (użyłam drobiowego, może być warzywny)
  • 60 g ryżu arborio (ok. 1/3 szklanki)
  • 1 drobno posiekany ząbek czosnku
  • 1/2 cebuli, posiekana
  • 1 łyżka ziół prowansalskich (lub mniej)
  • 30 g sera z niebieską pleśnią (u mnie Lazur)
  • 3 łyżeczki oliwy
  • sól, pieprz
Bulion zagotować z ziołami. Cebulę i czosnek zeszklić na 2 łyżeczkach oliwy. Dodać marchewkę i brokuła, smażyć przez ok. 2 minuty, aż warzywa się zrumienią. Dodać ryż i łyżeczę oliwy, smażyć kilkanaście sekund, aż ziarenka zrobią się lekko przezroczyste. Dolać 1/2 szklanki bulionu i gotować, aż ryż wchłonie płyn, dolać kolejne 1/2 szklanki (należy kontrolować ryż - może być gotowy z jedną szklanką, może wymagać więcej). Kiedy ryż jest gotowy dodać kukurydzę i pokrojony w niedużą kostkę ser, wymieszać, aż ser się rozpuści, doprawić do smaku solą i pieprzem.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Ryż z groszkiem, pomidorami i jajkiem, czyli resztkowiec idealny.

Po 14 godzinach wreszcie w domu. To nawet nie to, że nie lubię poniedziałków. To MÓJ KRĘGOSŁUP ich nie lubi. 6 godzin w szkole na niewygodnym krześle krótki spacer z ciężką torbą na ramieniu, 2 godziny oczekiwania na niewygodnym krześle w kawiarni i 2,5 godziny zajęć z historii na niewygodnym krześle. Po powrocie rzucam się na łóżko i z bólem serca (i pleców) zwlekam się, aby się przebrać i umyć.
Jeśli kiedyś będę chodzić zgięta w pół z wielkim garbem i głową niemal przy ziemi, to będzie to właśnie wina poniedziałków.

No ale dość o moich plecach, czas o jedzeniu.
Danie typu "sprzątanie lodówki". Idealne, kiedy zostanie trochę ryżu z obiadu. I absolutnie pyszne! Nie spodziewałam się, że ten przepis zachwyci mnie aż do tego stopnia - nie wygląda powalająco, ale zdecydowanie takie właśnie jest. Proste, smaczne, sycące... i ekonomiczne (wręcz studenckie ;))



RYŻ Z GROSZKIEM, POMIDOREM I JAJKIEM /1 porcja/


  • 3/4 szklanki ugotowanego ryżu (u mnie basmati)
  • 1/2 cebuli
  • 1 zmiażdżony ząbek czosnku
  • 4  łyżki groszku konserwowego
  • 1 średni pomidor
  • sól, pieprz
Cebulę posiekać, pomidory pokroićw kostkę, podsmażyć razem z czosnkiem, podlewając odrobinę wodą. Dodać ryż i groszek, doprawić solą i pieprzem. Kiedy całość będzie już ciepła, dodać jajko, i mieszać aż się zetnie. Podawać ciepłe.

inspiracja: Amelia