Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczarki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2013

Co robi biedny student? Gulasz.

Zimno i głodno.
A do tego organizm powoli zmęczony pierogami z mrożonki i chińskimi zupkami zaczyna domagać się czegoś zdrowszego i konkretnego.
I cóż w takiej sytuacji ma zrobić zabiegany i w dodatku ubogi student?
A no wygospodarować sobie 2 godziny - nawet niecałe - czasu. I przy założeniu, że wszystkie przyprawy się już posiada - jakieś 15 zł.
I machnąć taki o to gulasz z kurczaka, który starcza na 4 obiady (przynajmniej jesli jest się - tak jak ja - wzrostu krasnala ogrodowego).
Nie polecam jednak trzymania tego przez 4 dni w lodówce, lepiej podzielić na porcje i zamrozić, trzymając na sytuacje najbardziej kryzysowe.



GULASZ Z KURCZAKA Z PIECZARKAMI I PAPRYKĄ /4 porcje/

  • 2 filety z kurczaka (ok.400 g) 
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 500 g pieczarek
  • 4 kulki ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • spora szczpta słodkiej papryki w proszku
  • 1/2 kostki rosołowej, wołowej
  • 2 -3 łyżki mąki
  • sól, pieprz, przyprawa do kurczaka
Kurczaka myjemy, kroimy w kostkę. Posypujemy solą i przyprawą do kurczaka i smażymy na łyżce oliwy, az się zrumieni. Dodajemy pieczarki pokrojone w plasterki i paprykę pokrojoną w kostkę, smażymy, aż pieczarki solidnie się obkurczą. 
Zalewamy ok. 500 ml wody, ziele angielskie i liście laurowe i dusimy ok. 20 minut. Rozpuszczamy kostkę rosołową. Dodajemy paprykę w proszku. Odlewamy ok. pół szklanki płynu z patelni i rozprowadzamy w nim dokładnie mąkę, tak aby nie było grudek (ja lubię gesty sos, dałam 3 spore łyżki mąki) i wlewamy znowu na patelnię, dokładnie mieszając. Gotujemy, aż sos zgęstnieje. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Najlepiej smakuje z kasza lub makaronem.

A w międzyczasie moje ostatnie odkrycie - spodnie z czasów gimnazjum. Które przez całkiem spory okres tego gimnazjum, były na mnie ZA CIASNE.
Aktualnie naprawdę niewiele brakuje, abym zmieściła się w jednej nogawce.
Przerażające.
To tak ku przestrodze, co by z tym gulaszem nie przesadzić ;)





poniedziałek, 14 stycznia 2013

Błyskawiczne danie, którego nie da się zepsuć, oraz pochwała makaronu.


A przynajmniej tak mi się wydaje.
Rozumiem, że sernik może opaść, w babce może zrobić się zakalec, a mięso wyjść za suche.
Ale nie jestem w stanie sobie wyobrazić w jaki niby sposób można zepsuć sos pieczarkowy lub makaron? Może to być jedynie kwestią niedbalstwa i zostawienia jednego lub drugiego nieopatrznie na gazie, ale z całą pewnością, nawet największa kulinarna niedojda, jest w stanie to przygotować.

W momencie wyjazdu na studia, odkryłam na nowo makaron, który przez ostatnie kilka lat odstawiłam nieco na bok (no chyba, że spaghetti bolognese. Bo kto tego nie lubi?). Intensywny tryb życia, a więc brak czasu i spore zapotrzebowanie na węglowodany sprawiły, że na stałe wszedł do mojej diety.
A tak poza tym wszystkim... to mi po prostu, cholera, smakuje. Lubię i już.

Jakiekolwiek makarony są dla mnie typem dania, ktorego nie tylko nie da się popsuć, ale również na ich przygotowanie nie zejdzie nikomu dłużej niż 30 minut, choćby nie wiem z czego się składały.
Dlatego właśnie w ostatnim dość gorącym okresie, to kiedy zdecyduję się coś ugotować - jest to prawie zawsze makaron.
Zgadzam się również z Włochami, którzy każdy makaron uważają za inne danie. Jedząc makaron nawet przez 5 dni z rzędu, ale codziennie z innym sosem - nie czuję przesytu.
Podejrzewam, że dw atygodnie takiego żywienia doprowadziłyby mnie do ciężkiej nerwicy, ale w każdej kwestii, co za dużo to niezdrowo.

A, zapomnialam o jeszcze jednej kwestii.
MAKARON JEST TANI.
A studenci lubią tanie rzeczy. Bardzo lubią.



MAKARON Z SOSEM PIECZARKOWYM /2 porcje/

  • 180-200 g suchego makaronu (najlepiej świderki lub penne)
  • 500 g pieczarek
  • 1 mała cebula
  • 2 łyzki kwaśnej śmietany 18% (ew. jogurt, ale polecam raczej śmietanę)
  • 1 łyżka mąki
  • sól, pieprz
  • ew. uniwersalna przyprawa typu Ziarenka Smaku, Vegeta, itp.
Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu, odstawić.
Cebulę obrać, posiekać w kostkę, zeszklić na oliwie w głębokiej patelni.
Pieczarki dokładnie umyć, pokroić w półplasterki, dodać do cebuli i smażyć, aż zbrązowieją i zaczną puszczać wodę. Dolać do patelni ok. 2/3 szklanki wody i dusić ok. 2-3 minut. Odlać kilka łyżek wody spod pieczarek do miseczki, dodać śmietanę i mąkę i bardzo dokładnie wymieszać trzepaczką. Dodać znów do pieczarek, cały czas mieszając. Zagotować. Doprawić do smaku.
Polać makaron.
Zjeść.





poniedziałek, 22 października 2012

"Co na obiad?" "Szara breja". I o moim triumfalnym powrocie.


A więc jestem, zgodnie z obietnicą.

Po długim okresie milczenia wreszcie udało mi się pozbierać swoje życie do kupy i mogę spokojnie powrócić do blogowania.
No może nie tak znowu spokojnie.
Ale po kolei.

Ci, którzy śledzą mojego bloga, wiedzą, że opuściłam Kraków i wyjechałam na studia do Poznania. Studiuję dwa kierunki w tym - wymarzony od małego - musicalowy na muzycznej.
I wbrew pozorom - połączenie tego okazało się niełatwe.

Przez dwie uczelnie nie mam zbyt wiele czasu na gotowanie, nie mam nawet czasu na zwykłe czynności życiowe. Zapomniałam co to znaczy spać, a czasem łapię się nawet na tym, że zapominam oddychać. Jedzenie przy takim trybie życia jest niemal świętem, którego jednak z braku czasu celebrować się nie da. Zwykle wrzucę coś na ruszt w wydziałowym barze czy mleczaku po drodze. Najczęściej jednak ciągnę cały dzień na kanapkach. Kiedy zdarzy mi się już zjeść w domu - zwykle kończy się na zupce chińskiej, lub ryżu i sosie ze słoika.
Do czego zmierzam? Przepisy nie będą pojawiały się tak często jakbym chciała. Powodują to trzy zasadnicze czynniki:
1. Brak czasu,
2. Jestem tylko biednym studentem - na każdy pomysł jakiejś bardziej wymyślnej potrawy, mój portfel błaga o litość,
3. Aparat został z w Krakowie i raczej nie uda mi się go wynegocjować. A przy świetle kuchennym w naszym wynajętym mieszkaniu robienie zdjęć komórką to zadanie dla kamikadze.

Będę robić wszystko, aby bloga nie zarzucić. Jednak wiele kwestii nie jest zależnych ode mnie.
Póki co zapraszam na część pierwszą studenckiego żarła (stworzonego na początku miesiąca, czyli kiedy jeszcze było nas stać na mięso ;)). Choć wizualnie nie powala i jest typowym czyszczeniem lodówki - naprawdę warto.



GULASZ Z KURCZAKA, PIECZAREK I GROSZKU /4 porcje/

  • 1 duży filet z piersi kurczaka
  • 300 g pieczarek
  • pół dużej lub 1 mała cebula
  • pół szklanki słodkiej śmietanki 18% (ale myślę, że ze zwykłą kwaśną śmietaną też da radę)
  • 2 łyżki mąki
  • pół puszki zielonego groszku (lub 2 garście ugotowanego świeżego)
  • ok. 1,5 szklanki bulionu
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na oliwie. Dodać pokrojone w niedużą kostkę mięso i poplasterkowane pieczarki i usmażyć. Podlać bulionem. Dusić kilka minut, dodać groszek. Odlać ok. 1/2 szklanki płynu z patelni i dodać mąkę, oraz śmietankę, dokładnie i energicznie rozmieszać, tak aby nie było grudek, a śmietanka nie ścięła się (ja używam trzepaczki). Dolać do patelni, caly czas mieszając. Dusić jeszcze 2 minuty, doprawić do smaku solą, pieprzem i ziołami.
My jedliśmy z ryżem, ale myślę, że pasuje równie dobrze do makaronu.


wtorek, 22 maja 2012

A dziś kuchnia serwuje...

Witam prawie pomaturalnie. Przede mną już tylko jutrzejszy ustny polski, choć jeszcze nie zaczęłam się uczyć. No cóż. Nie ma rzeczy niemożliwych, jak to mówią.
Teraz czekam już tylko na godzinę 13.20 jutro, kiedy wyjdę z sali z informacją, że zdałam (bądźmy szczerzy - żeby nie zdać, trzeba by się chyba w ogóle nie odezwać), wrócę do domu, zrzucę szpilki i pończochy i będę mogła rozpocząć pakowanie.
5 dni w górach, z dużą grupą przyjaciół, ledwo mieszcząc się w domku.
Pierwsze od długiego czasu 5 dni bez książek, stresu, niewyspania i nieodłącznego red bulla.
5 dni zupełnego relaksu w słońcu na werandzie z piwem w jednej ręce i papierosem w drugiej.
5 dni wyjętych z życia. W pozytywnym z tego stwierdzenia znaczeniu.
5 dni rozpoczynających ponad 4-miesięczne wakacje.

Dziś w ramach "robię wszystko tylko nie uczę się prezentacji" opalam się na balkonie, sprzątam, gotuję. Miały być ponownie placki z pieczarek, jednak mój wzrok padł na lekko zapomnianą cukinię.
A gdyby tak...



PLACKI Z CUKINII I PIECZAREK /1 duża lub 2 mniejsze porcje/

  • 1/2 sporej cukinii lub 1 mała
  • 4 pieczarki
  • 1/2 cebuli
  • 1-2 łyżki mąki (u mnie orkiszowa)
  • 1 jajko
  • sól, pieprz, czosnek granulowany
Pieczarki i cukinię umyć, zetrzeć na dużych oczkach tarki. Posolić, odstawić do odcieknięcia. Odcedzić (można na sitku, można po prostu wycisnąć rękami), dodać jajko, mąkę, posiekaną w kostkę cebulę i przyprawy. Dokładnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać lyżkę oleju, nakładać łyżką niewielkie placki. Smażyć na rumiano z obu stron.
Świetnie smakują z jogurtem naturalnym.


A w maturalnym szaleństwie zupelnie przeoczyłam zaproszenia do zabawy od Maugustyny i Sandy. Nie taguję już nikogo, ponieważ wszyscy zapewne udział w zabawie już wzięli, jedynie odpowiadam na zadane mi pytania.

Pytania Maugustyny:
1. Śniadanie, obiad czy kolacja?
Śniadanie
2. W spodniach czy w sukience?
Wyglądać - w sukience, żyć - w spodniach ;)3. Kino czy teatr?
Teatr
4. Morze czy góry?
Morze
5. Rower czy narty?
Rower
6. Horror czy komedia?
Komedia
7. Makaron czy ryż?
Makaron
8. Fast food czy zdrowa żywność?
Zdrowa żywność
9. Telewizja czy książka?
Książka
10.Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym ....?
Jimmy'm Page'em, lub inną legendarną gwiazdą rocka :D


Pytania Sandy:
~ Kot czy pies?
Kot
~ Czy oglądałaś/oglądasz programy typu DisneyChannel/Nickelodeon?
Odkąd mam kablówkę, czyli od roku oglądam czasem Cartoon Network
~ Masz ulubioną kuchnię? (np. włoska, azjatycka, arabska)
Lubię różne kuchnie, jednak najbardziej skłaniam się do włoskiej i meksykańskiej
~ Kiedy upiekłaś swoje pierwsze ciasto? 
W wieku 9 lat.
~ Sernik czy drożdżowe?
Sernik zawsze i wszędzie.
~ Sukienka/spódniczka czy dres?
Sukienka.
~ Czego najbardziej nie lubisz w swoim ciele?
Cellulitu. (ale nie wstydzę się mówić o tym i i dlatego przyznaję się do niego, bo drażni mnie robienie z tego tematu tabu i czegoś co kompromituje kobietę bardziej niż prostytucja)
~ Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo?
Co drugi dzień ;)
~ Masz takie produkty, które zawsze znajdują się w Twojej lodówce?
Mleko, jogurt, serek topiony, mąka, płatki owsiane, chrupkie pieczywo.
~ Czy masz przyjaciółkę/przyjaciela od serca?
Nie. Ale mam grupę naprawdę świetnych kumpli.
~ Jak postrzegasz Euro 2012? Zamierzasz wziąć jakoś w tym udział?
Planuję pracować w restauracji i naciągać obcokrajowców na napiwki ;)
No i korzystać z promocji na piwo, których zapewne będzie w tym okresie mnóstwo.
A poza tym mnie nie rusza - i tak będę oglądać w telewizji nie na stadionie. I tylko mecze polskiej reprezentacji oraz półfinały i finały.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Bierzemy się za siebie. Smacznie i zdrowo - placki z pieczarek.

Nauka nie sprzyja ruchowi. Sprzyja natomiast chaotycznemu wrzucaniu w siebie wszystkiego co pod ręką, a nadającego się do spożycia. Jaki z tego wniosek? Czas wziąć się za siebie.

Nie planuję diety jak za dawnych czasów - nie będzie głodówki i katowania się ćwiczeniami przez 5 godzin dziennie. Nie będę jeść trocin, a normalne jedzenie.
Będę jeść 3-4 posiłki dziennie. Nie będę jeść po nocach. Będę jeść więcej warzyw. Będę unikać fast-foodów i słodyczy. Będę pilnować błonnika. Nie będę jeść jeśli nie jestem głodna. A jeśli za godzinę ma być obiad, nie będę podjadać - ta godzina mnie nie zabije.
Będę spacerować tyle na ile pozwoli mi czas. A jak tylko wydobędę się spod książek - wsiadam na rower.

Can I do it? YES, I CAN!



PLACKI Z PIECZAREK /1 porcja/
  • 150 g pieczarek
  • 1/2 cebuli
  • 1-2 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżki mąki (u mnie pszenna pełnoziarnista)
  • oliwa do smażenia
  • sól, pieprz, czosnek granulowany
Cebulę zeszklić na oliwie, dodać drobno posiekane pieczarki i smażyć, aż zbrązowieją. Przełożyć do miski, dodać jajko, mąkę i szczypiorek, doprawić, wymieszać. Formować łyżką placuszki, smażyć na odrobinie oliwy na rumiano z obu stron.
Dobre zarówno solo, jak z jogurtem. Bardzo sycące.

źródło: Małgorzata Caprai - Kuchnia bez granic





niedziela, 29 stycznia 2012

Mac n'cheese z groszkiem i pieczarkami. Ciut odchudzone.

100 dni do matury wybiło.
Polonez zatańczony, szampan wypity, długo szukana sukienka odłożona do szafy na "świętego nigdy".
Pomnik Mickiewicza sto razy nieobskoczony, ale 17 stopni mrozu o godzinie 4 nad ranem usprawiedliwia wiele.
Chwilkę... to naprawdę? Już? Tylko 100 dni?
Tym przemyśleniem zostawiam was i jednocześnie usprawiedliwiam swoje częste długie nieobecności. Ale historia ma to do siebie, że nie puka i nie pyta czy będziemy tak mili i wpuścimy ją do głowy. Wręcz przeciwnie, chowa się we wszystkich kątach.

Ten, kto jeszcze nie jadł tego dania, niech spróbuje natychmiast. Wersja "light" nie ujmuje nic w smaku,   a nie wrzucamy w siebie 3479834637 kalorii. Do tego jakieś warzywa (u mnie pieczarki i groszek) i możemy zajadać się bez przysłowiowych wyrzutów sumienia (a przynajmniej z ciut mniejszymi ;))
Przepraszam za zadymione zdjęcia, ale tu nie ma czasu na ich robienie - zjada się szybko, zanim inni nas uprzedzą.



MAC & CHEESE Z GROSZKIEM I PIECZARKAMI /ok. 4 - 6 porcji/
  • 300 g makaronu (u mnie kolanka)
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki mąki
  • 1 nieduża cebula, posiekana
  • 2 szklanki chudego mleka
  • 1 szklanka bulionu drobiowego
  • 200 g tartego żółtego sera
  • 200 g mrożonego groszku
  • 6-7 pieczarek
  • sól, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, czosnek granulowany
Duże naczynie żaroodporne posmarować oliwą.
Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, dokładnie odcedzić, przełożyć do naczynia żaroodopornego. 
Pieczarki podsmażyć na odrobinie oliwy, odstawić.

W garnku rozpuścić masło, dodać cebulę, podsmażyć chwilę, dodać bulion i mąkę, mieszając trzepaczką, aby nie powstały grudki. Po chwili dodać mleko. Gotować do zgęstnienia. Wrzucić groszek, gotować jeszcze 5 minut. 
Dodać ser (zostawiając trochę do posypania wierzchu), mieszać, aż się rozpuści. Przyprawić do smaku.
Wylać sos na makaron, wymieszać. Posypać po wierzchu resztą sera.

Piec w 190 stopniach ok. 25 minut.
źródło:skinnytaste\




środa, 9 listopada 2011

Kapuśniak z pieczarkami.

W mojej rodzinie kapuśniak był robiony zawsze na pomidorowo. Z wersją z pieczarkami zetknęłam się po raz pierwszy na szkolnym wyjeździe. Początkowo nastawiona sceptycznie zachwyciłam się jego smakiem, a przypomniawszy sobie o nim ostatnio postanowiłam ten smak odtworzyć. Efekt? Udany :) Kwaśny, pikantny, gęsty. Bez mięsa, którego w kapuśniaku strasznie nie lubię. Idealny. I absolutnie uzależniający.


KAPUŚNIAK Z PIECZARKAMI /4 porcje/


  • 1/2 kg kiszonej kapusty
  • 7 pieczarek
  • 1 średnia cebula
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 3 ziemniaki
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 litr wody (lub więcej, jeśli lubicie bardziej wodnistą konsystencję)
  • sól, pieprz, majeranek, czosnek granulowany, pieprz ziołowy
Cebulę posiekać, pieczarki pokroić w plasterki, podsmażyć razem z czosnkiem na oliwie. Dodać obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki, gotować pod przykryciem 15 minut. Dodać poszatkowaną kapustę, doprawić, gotować kolejne 15 minut.

poniedziałek, 31 października 2011

Chińszczyzna curry.

Długi weekend. Moment oddechu od poetów XX-lecia. Zamiast tego czas spędzony w miłym towarzystwie.

Chińszczyzna z curry. "Czyli taka trochę indioczyzna" jak stwierdził mój chłopak. Można i tak ;)
Po raz kolejny udowadniam sama sobie, że nie trzeba sprzętu kuchennego za milion dolarów, a można gotować co tylko nam się zamarzy. Na przykład chińskie bez woka. Na sposób stworzony ładnych parę lat temu przeze mnie i mojego brata, na skutek pomylenia przypraw ;)


CHIŃSZCZYZNA Z CURRY /3-4 porcje/


  • 1 paczka makaronu Chow Mei
  • 1,5 cebuli
  • 7-8 pieczarek
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 2 marchewki
  • 2 garście świeżego lub mrożonego zielonego groszku (którego nie widać na zdjęciu, ale tam jest ;))
  • 2 garści fasoli mung (u mnie z puszki)
  • 3  średnie piersi z kurczaka
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 3/4 łyżeczki chili
  • 1,5 łyżeczki curry
  • sól, pieprz
Zamiast wszystkich warzyw można użyć gotowej mrożonej mieszanki chińskiej.

Przygotować makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu, odstawić.
Kurczaka umyć, pokroić w kostkę. W głębokiej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić mięso, oraz pokrojone w plasterki pieczarki, posiekaną cebulę i czosnek, doprawić solą i pieprzem. Podsmażyć chwilę, dorzucić groszek, fasolkę i marchewkę pokrojoną w paski. Wymieszać sos sojowy, olej sezamowy, chili i curry, dodać na patelnię. Kiedy mięso będzie już gotowe dodać makaron, dokładnie wymieszać, smażyć jeszcze 2-3 minuty.

A na koniec chciałam jeszcze pochwalić się moim zdolnym facetem, który spełnia marzenia plastycznego nieszczęścia jakim jestem ja  ;) 


czwartek, 8 września 2011

Mocno grzybowa zupa z pieczarkami i dzikim ryżem. Na odegnanie choroby.

Zgodnie z tradycją, jak co roku, drugi tydzień września spędzam w domu. Nie ma szans, aby ominęło mnie wrześniowe choróbsko. Dziś wyzbierałam się w końcu z gorączki i bólu gardła, który uniemożliwiał mi jedzenie i wkroczyłam do kuchni. Nie minęły 3 godziny, a na stół wjechała zupa, drożdżówki i ciasto. Mama stwierdziła, że gotowanie jest dla mnie gorsze niż amfetamina ;)

Zupa w mocno jesiennym, a nawet zimowym klimacie. Bardzo sycąca, spokojnie wystarczy za cały obiad. Kiedy czeka mnie ciężki tydzień, robię wielki gar (z podwójnej porcji) i jem w zasadzie codziennie kiedy jestem przelotem w domu. Rozgrzewa, całkowicie zaspokaja głód, dodaje energii i co najważniejsze - świetnie smakuje. No i ten grzybowy aromat...



ZUPA GRZYBOWA Z PIECZARKAMI I BRĄZOWYM RYŻEM

25 g suszonych borowików
2 łyżki oliwy
1 duża cebula, drobno pokrojona
5 ząbków czosnku, posiekanych/wyciśniętych
3 łyżeczki ziół prowansalskich
250 g pieczarek, pokrojonych w cienkie plasterki
1/2 szklanki brązowego ryżu
4 szklanki (1 litr) bulionu warzywnego
1 starta marchewka (tym razem pominęłam, bo nie miałam)
sól, pieprz

Borowiki umieścić w misce, zalać wrzątkiem (ok. 2 szklanki), odstawić na 20 minut.
Cebulę i czosnek podsmażyć w garnku, na oliwie. Dodać pieczarki, sól, pieprz i zioła, smażyć, aż pieczarki dość mocno zmniejszą swoją objętość (ok. 10 min). Wrzucić borowiki razem z wodą, w której się moczyły i gotować kilka minut. Dodać bulion i ryż i gotować pod przykryciem, aż ryż się ugotuje (30-45 min).
Podawać posypane startą marchewką.

źródło: więcej yofu

niedziela, 28 sierpnia 2011

Smak lata. Leczo.

Leczo to strasznie niewdzięczna potrawa. Bardzo często nie zachęca wizualnie, chociaż smak wynagradza wszystko.
Leczo polubiłam dopiero kiedy zrobiłam je sama. Z dzieciństwa kojarzę z niego tylko znienawidzone przeze mnie parówki, które mama namiętnie dodawała. Jednak kiedy stworzyłam swoją własną wersję - bez parówek, z cukinią, pieczarkami i na ostro - stało się moim głównym letnim posiłkiem. Na ciepło i na zimno, samo lub z kuskusem czy chlebem - nieważne. Zawsze tak samo szybkie w przygotowaniu i tak samo smaczne.



LECZO (ok. 4 porcje)

3 kolorowe papryki
1 nieduża cukinia
1 duża cebula
7-8 sporych pieczarek
4 pomidory (mogą być też pomidory z puszki)
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
przyprawy (wg uznania): sól, pieprz, ostra i łagodna papryka, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, oregano, bazylia



Cebulę posiekać (niezbyt drobno), pieczarki pokroić w plasterki, czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać. Podsmażyć w garnku na oliwie. Kiedy pieczarki lekko zbrązowieją, dodać pokrojoną w kostkę, oczyszczoną z ziaren paprykę oraz plasterki cukinii (jeśli są duże, przekroić na połówki lub ćwiartki). Dodać sól i pieprz, dusić pod przykryciem, aż warzywa zmiękną. Wrzucić pokrojone pomidory, przyprawy i gotować aż pomidory rozmiękną, mieszając od czasu do czasu.
Jeśli wolimy bardziej "zwartą" konsystencję, odlać trochę wody.
Podawać na ciepło lub zimno, najlepiej z chlebem, lub jako samodzielne danie.

Takie leczo można zawekować i przechowywać.
Danie jest zgodne z fazą II (PW) diety Dukana.






poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Znów wegetariańsko - warzywa w sosie orzechowym

Czy jest ktoś kto nie lubi masła orzechowego? Zapewne tak, ale myślę, że to zdecydowana mniejszość ludzkości. Osobiście je uwielbiam i ubóstwiam*. Wciskam je wszędzie gdzie się da - tosty, owsianki, wypieki. Ostatnio jednak odkrylam, że z powodzeniem używać można go również do dań obiadowych.

Miałam dziś okropną ochotę na warzywa, ale takie w czystej postaci - bez makaronu czy ryżu. Jednak wizja zimnej sałatki w zimny dzień, trochę mnie odstręczała. A z półki uśmiechało się do mnie maslo orzechowe... Danie z serii "brzydkie, ale pyszne" :)

*odkąd odkryłam niskotłuszczowe, kocham je z dnia na dzień coraz bardziej ;]



WARZYWA W SOSIE ORZECHOWYM

1 czerwona papryka
1/2 białej papryki
1 marchewka
5 pieczarek
2 garście świeżego lub mrożonego zielonego groszku
1 brokuł
1  łyżka oleju
4 łyżki sosu sojowego
3 kopiate łyżki masła orzechowego
przyprawy: sól, pieprz, pieprz ziołowy, tymianek, kminek

Paprykę i marchewkę pokroić w słupki, pieczarki w plasterki. Brokuła i groszek podgotowac w osolonej wodzie. Odciąć nogę brokuła, zostawić tylko różyczki (można to również zrobić przed gotowaniem). Na oleju podsmażamy najpierw pieczarki (dosłownie chwilkę) i dorzucamy resztę warzyw, doprawiamy, smażymy  koło 10 minut. Dodajemy sos sojowy i masło orzechowe. Wlewamy trochę gorącej wody (ok. 1/3 szklanki), rozprowadzając masło orzechowe. Trzymamy jeszcze chwilę na gazie, aby sos "przegryzł się" z warzywami. Posypujemy odrobiną startego sera.

Podajemy z ryżem, lub jemy same warzywa.
Skład warzywny można dowolnie modyfikować, można też dodać np. kurczaka.

Smacznego!