Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 października 2013

Nie mam czasu. Ale ciasto jest.

Moje życie wywraca się od jakichś dwóch miesięcy o 180 stopni.
Nowe studia, nowi ludzie, nowy tryb życia, nowy sposób spędzania czasu.

Nie mam czasu jeść. Nie mam czasu pisać. Nie mam czasu stać przy garach.
Ale dobrze mi z tym.

Wspomnienie lata, a jednocześnie zapach jesieni - ciasto z cynamonem, kardamonem i owocami.



CYNAMONOWO-KARDAMONOWE CIASTO Z OWOCAMI /tortownica 23 cm/

  • 1 szklanka mąki
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 2 jajka
  • 100 g roztopionego masła
  • 1/2 szklanki mleka (lub więcej w zależności od konsystencji)
  • dowolne owoce (u mnie brzoskwinie i borówki amerykańskie)
Wymieszać suche składniki.
Mokre zmiksować. Dodać mieszankę suchych i zmiksować na gładką masę.
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać ciasto, ułożyć owoce.
Piec ok. 45 minut w 190 stopniach (do suchego patyczka).

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dałam ciała. Ale wynagradzam budyniową babką.

Nie było mnie tu już prawie miesiąc. Długo jak diabli, szczególnie, że jednym z moich noworocznych postanowień było odgrzebanie, zapomnianego nieco przeze mnie bloga.
Co się przez ten miesiąc takiego niesamowitego działo?
W sumie jedynie to, że wypchałam sobie grafik do każdej sekundy, ledwo mając czas na sen chodzę biegiem. Co więcej stałam się żywym dowodem na to, że można przetrwać 3 tygodnie żywiąc się tostami, kawą,  i frytkami w przyulicznych barach.
Ale w końcu jest WIOSNA, prawda? Kto będzie stał przy kuchence kiedy nareszcie świeci słońce?

Aktualnie po jutrzejszym prawie konstytucyjnym łapię 2 tygodniowy oddech jadąc do domu, a zahaczając po drodze o Rzym.

Odkopuję więc zdjęcia tego, co powstało jeszcze podczas mojej świątecznej wizyty w Krakowie i zapraszam na osławioną budyniową babkę.
Jest intensywnie waniliowa i przede wszystkim bardzo wilgotna, nawet na drugi dzień.
Z podanych proporcji wyszły mi 2 babki.



BUDYNIOWA BABKA WANILIOWA 
źródło

  • 1,5 szklanki mąki
  • 6 jajek
  • 1 szklanka cukru (dałam 2/3)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki śmietany 12 % (użyłam 1 duże opakowanie)
  • 3 budynie waniliowe bez cukru (takie na 1/2 litra mleka)
Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Cały czas miksując powoli dodawać mąkę przesianą z cukrem i budyniem, oraz śmietanę. Dodać białka ubite na sztywno i dellikatnie wymieszać łyżką, aby piana nie opadła. Przelać ciasto do foremek wysmarowanych tłuszczem i wysypanych bulką tartą.
Piec 45 minut w 175 stopniach.

sobota, 17 listopada 2012

Najbardziej kontrowersyjna sprawa na świecie.

A tą najbardziej kontrowersyjną sprawą jest nic innego jak... szarlotka.
Każdy ma swój przepis, który jest w rodzinie od lat. Jedni dają tylko żółtka, inni całe jajka, jeszcze inni jedno i drugie. Nie mówiąc już o najbardziej spornej kwestii - gotować jabłka, czy tylko zetrzeć?
Część osób będzie eksperymentować i próbowc nowych przepisów, większość jednak będzie bronić swojej wersji zębami i pazurami.

W zasadzie jest to zrozumiałe taka szarlotka z babcinej receptury to przecież smak dzieciństwa, do którego chyba każdy wraca z przyjemnością. Ja jednak zdecydowałam się poszukać przepisu idealnego i metodą prób i błędów taki właśnie opracowałam.
Choć wiem, że i tak wszyscy pozostaniecie przy szarlotce mamy, babci i cioci, to jednak decyduję się na ten odważny krok i prezentuję swoją.



SZARLOTKA /duża blacha/

  • 4 szklanki mąki
  • 250 g masła lub margaryny (ale lepiej masła)
  • 1 żółtko
  • 2 całe jajka
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany 18% procent
  • 2 kg kwaśnych jabłek
  • cynamon (u mnie ok 1,5 łyżeczki, ale to wszystko kwestia uznania)
Wymieszać suche składniki. Masło posiekać na małe kawałki i wrzucić do suchych. Dodać pozostałe składniki i szybko zagnieść ciasto. Podzielić na dwie części. Każdą zawinąć w folię spożywczą, jedną włożyć do lodówki, drugą do zamrażarki na około godzinę.

Jabłka umyć, obrać i zetrzeć (skórki zjeść i dostarczyć organizmowi błonnika :)). Wymieszać z cynamonem.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować i wyłożyć nim dno formy (ja z braku wałka po prostu odrywałam po kawałku ciasta i wylepiałam nim blachę). Nałożyć jabłka i równomiernie rozprowadzić. Wyjąć ciasto z zamrażarki, zetrzeć na tarce i rozłożyć na warstwie jabłkowej.

Piec ok. 60 minut w 180 stopniach. Jeśli będzie zbyt szybko się rumienić, należy przykryć ciasto folią aluminiową, polecam jednak ściągnąć ją conajmniej 5 minut przed końcem pieczenia, aby wierzch był kruchy.



piątek, 11 maja 2012

Ra.. Rarab... Brarra... Rabbaba... Rabararar...

...w taki właśnie sposób pani przede mną kupowała wczoraj RABARBAR ;) Ja również w końcu się na niego doczekałam i kiedy tylko złapię wolną chwilę i temperaturę niższą niż 30 stopni - piekarnik pracuje.

Dziś na pocieszenie po najbardziej popieprzonym rozszerzeniem z angielskiego w historii CKE, osławiona "Rabarberkaka" z przepisu Atiny.
Polecam tym, którzy - tak jak ja - w cieście z rabarbarem oczekują właśnie smaku tego warzywa, nie zaś szukania po całej blaszce tych kilku kawałków, które wyglądają jakby znalazły się przypadkiem.



RABARBERKAKA /tortownica 22 cm/
  • 400 g rabarbaru (u mnie nieco mniej, więc użyłam mniejszej blaszki by rabarbar był i tak dominujący)
  • 2 jajka
  • 100 g mąki pszennej
  • 1/4 szklanki cukru
  • 50 g masła pokrojonego w małe kawałki
Rabarbar umyć, pokroić na małe kawałki (ja swój obrałam, bo nie był pierwszej świeżości).
Jajka ubić z cukrem na puszystą masę, dodać przesianą mąkę, delikatnie wymieszać (ciasta będzie miało, ale tak ma być).
Ciasto przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy, na wierzchu ułożyć rabarbar, a na samej górze równomiernie rozłożyć kawałki masła. 
Piec 60 minut w 170 stopniach.
Podawać delikatnie posypane cukrem pudrem.






niedziela, 5 lutego 2012

Ciasto drożdżowe z truskawkami.

Nawet z historią idzie prościej gdy po domu rozchodzi się zapach drożdżowego ciasta.
Do tego kubek ciepłego mleka i jestem w raju.



CIASTO DROŻDŻOWE Z TRUSKAWKAMI
  • 500 g mąki (u mnie 350 g pszennej i 150g orkiszowej jasnej)
  • 3 łyżki  masła, stopione
  • 6 łyżek cukru
  • 50 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 1 szklanka ciepłego (nie gorącego) mleka
  • truskawki według upodobania (ok. 400-500 g), mrożone trzeba wcześniej rozmrozić na papierowym ręczniku, aby odciekły
Drożdże rozetrzeć w mleku z 3 łyżkami cukru i 3 łyżkami mąki, odstawić do wyrośnięcia.
Połączyć zaczyn z resztą mąki i cukru, jajkiem, masłem i solą, wyrobić gładkie, ciasto (ciasto jest naprawdę bardzo proste w obróbce). Odstawić do wyrośnięcia na ok. godzinę*
Wyłożyć do natłuszczonej formy (24x35), wyłożyć na wierzch pokrojone w połówki truskawki.
Piec w 180 stopniach ok 1 godziny. Jeśli będzie zbyt szybko się przypiekać przykryć folią aluminiową.

*moje już po pół godziny wyłaziło z garnka, ale ja już tak mam, że mi zawsze ciasto wyrasta jak dzikie ;)

źródło: majana


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Razowa szarlotka.

Szarlotka w wersji nieco zdrowszej - tylko pół kostki masła, z mąki razowej, słodzona głównie miodem nie cukrem. Dla mnie jednak nieco zbyt mało słodka, podaję więc składniki na wersję ciut słodszą.
Przepis od aniado z moimi zmianami, dostosowany do większej tortownicy oraz swoich i rodziny upodobań smakowych.



RAZOWA SZARLOTKA 

Ciasto:

  • 400 g mąki pszennej razowej
  • 100 g masła
  • 70 g cukru brązowego
  • 130 g miodu
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki cynamonu
Nadzienie:
  • 1,5 kg jabłek
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • ew. cukier, jeśli jabłka są kwaśne lub sok z cytryny jeśli zbyt słodkie
Mąkę, proszek, cukier i cynamon wymieszać. Dodać zimne masło pokrojone w małe kawałki, jajko i miód, zagnieść ciasto, zawinąć w folię spożywczą, schłodzić conajmniej 30 minut.

Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o dużych oczkach, wymieszać z cynamonem i ew. cukrem//sokiem z cytryny.

Dno tortownicy o śr. 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. 2/3 ciasta rozwałkować i wylepić nim dno i brzegi tortownicy. Podpiec 12 minut w 190 stopniach (proponuję pod folią aluminiową, gdyż dość szybko się przypieka).
Na podpieczony spód wyłożyć jabłka. Resztę ciasta rozwałkować (na koło wielkości tortownicy, lub dowolnie i odrywając po kawałku ciasta, układać je na jabłkach) i wyłożyć na jabłka.
Piec 30 minut, po czym przykryć folią aluminiową i piec kolejne 12 minut.
Najlepiej smakuje na ciepło.

niedziela, 20 listopada 2011

Ciasto drożdżowe bez wyrabiania. Za to z malinami.

Z przepisem na ciasto drożdżowe bez wyrabiania, spotykałam się wiele razy, jednak podchodziłam do nich dość sceptycznie. Wydawało mi się, że takie ciasto nie ma racji bytu. W końcu odważyłam się i... nie żałuję. Ciasto jest miękkie, puszyste i bardzo smaczne. Nie powiem, że to najlepsza drożdżówka w moim życiu, ale też niczego mu nie brakuje. Jak na tak banalny i bezwysiłkowy sposób przyrządzenia - jest doskonałe ;) Następnym razem jednak upiekę je w tortownicy, aby było wyższe.


CIASTO DROŻDŻOWE BEZ WYRABIANIA



  • 50 g świeżych drożdży
  • 1/3 szklanki cukru
  • 3 rozbełtane jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • ew. owoce (mogą być mrożone) lub kruszonka
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową (należy pamiętać więc o wyjęciu ich wcześniej z lodówki. Chodzi głównie o jajka, których podgrzewania w mikrofalówce nie polecam ;))

W misce ułożyć składniki w podanej kolejności (oprócz owoców/kruszonki).
Miskę odstawić na 2-3 godz. w ciepłe miejsce, następnie całość wymimeszać mikserem i przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Na wierzch położyć owoce/kruszonnkę. Ciasto wstawić do chłodnego piekarnika nastawionego na 180 stopni. Piec o suchego paatyczka (30-40 minut)

niedziela, 13 listopada 2011

Chlebek bananowy z cynamonem na pochmurny dzień.

Oficjalnie odliczam dni do świąt. Albo chociaż tych dni tuż przed świętami. Jeśli mam znosić zimno i pochmurną pogodę, niech będzie to chociaż czymś uzasadnione.

Odrywając na chwilę wzrok od zeszytu do polskiego, odkryłam 4 zapomniane banany. Chwila zastanowienia... Tak. Czas wreszcie upiec bananowy chlebek, którego (aż ciężko uwierzyć) do tej pory nie zdarzyło mi się popełnić. Bez zastanowienia sięgnęłam po legendarny już przepis Sophie Dahl, jednak po przeczytaniu... jakoś nie przypadł mi do gustu. Tym o to sposobem stworzyłam własny. Wilgotny, mocno bananowy, z delikatnym posmakiem cynamonu.


CHLEBEK BANANOWY Z CYNAMONEM



  • 4 dojrzałe banany
  • 5 łyżek oleju
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 duże jajko
  • 6 łyżek brązowego cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody
Banany rozgnieść widelcem. Dodać mleko, jajko i olej, zmiksować. Suche składniki wymieszać i dodać do masy bananowej, bardzo dokładnie  wymieszać łyżką na gładką masę (można zmiksować, jednak ciasto jest bardzo gęste i np. mój mikser nie podołał). Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć ciasto.
Piec 1 godzinę w 180 stopniach.


sobota, 22 października 2011

Czekoladowo-kawowe brownies. O dziwo, niskotłuszczowe.

Niezwykłe jak dla mnie, bo chyba, aż tygodniowe milczenie ogłaszam oficjalnie za zakończone. To chyba jeden z bardziej intensywnych tygodni nie tylko w tym roku szkolnym, ale chyba w całej mojej edukacyjnej karierze. I chyba pierwszy od bardzo dawna kiedy nic, autentycznie NIC mojego autorstwa nie pojawiło się na stole. W tym tygodniu żywiła mnie mama i tylko dzięki niej przeżyłam. Nie tylko nie dodawałam wpisów, ale nawet nie śledziłam innych blogów. Z komputera korzystałam tylko w celach naukowych, lub aby w tychże celach skontaktować się ze znajomymi. I odkryłam, że... bez internetu naprawdę da się żyć. I to bez większych problemów.

Obiecałam wytrawnie, ale jakoś musiałam uczcić to, że te 5 dni nareszcie się zakończyło. W piekarniku wylądowało czekoladowo-kawowe brownies, stworzone na podstawie miliona przepisów i tego co akurat było w domu (na zakupy też nie miałam czasu). Jak to brownies - zbite, ciężkie, intensywne w smaku. Idealne do filiżanki kawy. Pomimo tego, że w wersji "light" (o ile brownies może być light ;)), bo zamiast 1,5 kostki masła, 1/4 szklanki oleju.
Moja potrzeba na magnez została absolutnie zaspokojona.



CZEKOLADOWO - KAWOWE BROWNIES


  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1/2 - 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 2 jajka
  • 2 i 1/2 łyżeczki rozpuszczalnej kawy (najlepiej mocnej, np. espresso)
  • 1/2 szklanki ciemnego, gorzkiego kakao
  • 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka wanilii
  • 100 g gorzkiej czekolady, posiekanej


Zmiksować olej, mleko, cukier i kawę, aż cukier i kawa dokładnie się rozpuszczą. Wmiksować jajka i wanilię. W osobnej misce wymieszać mąkę, kakao, sól i proszek, dodać do masy, zmiksować dokładnie do gładkości. Dodać posiekaną czekoladę, wymieszać łyżką.
Średniej wielkości formę (o powierzchni zbliżonej do tortownicy), wyłożyć papierem do pieczenia, wlać masę.
Piec 25 minut w 180 stopniach. Dobrze wystudzić przed krojeniem.

czwartek, 6 października 2011

Szarlotka z budyniem. Na zamówienie.

Dziś nie będzie lekko, zdrowo i pełnoziarniście. Wręcz przeciwnie - kalorycznie i słodko.
Szarlotkę z budyniem pierwszy raz robiłam jakiś rok temu. Tak zasmakowała mamie, że od tego czasu jest regularnym gościem na naszych stołach. Ja uwielbiam jeszcze gorącą, kiedy budyń jest płynny, a ukrojony kawałek zdecydowanie ciasta nie przypomina ;), mama woli kiedy budyń stężeje, a brat... jemu wszystko jedno :P
Z racji tego, że siedzę w domu, mama próbowała delikatnie naprowadzić mnie na to, abym tę szarlotkę zrobiła. Nie będę ukrywać, że jest dość praco- i czasochłonna, a drugie tyle zajmuje zmywanie i sprzątanie kuchni. Pomimo, że uwielbiam spędzać czas w kuchni, to pod koniec zawsze mam trochę dość. Ale dla takiego smaku... warto się czasem pomęczyć.



SZARLOTKA Z BUDYNIEM

- 450 g mąki pszennej
- 250 g masła
- 1 jajko
- 1 żółtko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany (12 lub 18%)
- 1 szklanka cukru pudru

- 2 budynie waniliowe/śmietankowe (na 500 ml mleka każdy)
- 750 ml mleka

- 2 łyżki bułki tartej
- 1,5 kg jabłek
- cynamon
- ew. cukier (ja jabłek nie słodzę)

Wszystkie składniki na ciasto zagnieść w zwarte, kruche ciasto. Podzielić na 2 części w proporcjach 2/3 i 1/3, schować do lodówki na 30 minut. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki posmarować masłem. 2/3 schłodzonego ciasta rozwałkować na stolnicy, podsypując mąką, na okrągły placek, większy niż średnica tortownicy. Delikatnie przełożyć ciasto i dokładnie wylepić dno, oraz brzegi. Ponakłuwać widelcem, schować na chwilę do lodówki.

Jabłka obrać. Połowę zetrzeć na tarce i wymieszać z cynamonem i ew. cukrem, połowę pokroić w ósemki (można oczywiście wybrać opcję jedną albo drugą, ale ja preferuję kiedy są takie i takie). Spód ciasta wysypać bułką tartą. Wyłożyć najpierw starte jabłka, poźniej poukładać kawałki, posypać cynamonem. 

Przygotować budyń zgodnie z przepisem na opakowaniu, wykorzystując jednak 750 ml mleka. Lekko ostudzony wylać na jabłka.

Z lodówki wyjąć pozostałe ciasto, rozwałkować na okrągły placek o średnicy tortownicy, wyłożyć na wierzch ciasta, pozlepiać z ciastem po bokach (ja tym razem nie miałam cierpliwości, więc rozwałkowałam ciasto byle jak, urywałam kawałki i układałam na wierzchu).
Piec 45 minut w 200 stopniach.

źródło: moje wypieki

A jeszcze chwilę nie kulinarnie... Moja najnowsza zdobycz. Tam właśnie będę w sobotę :D
No cieszę się jak głupia po prostu!




poniedziałek, 26 września 2011

Kruche razowe ciasto z bananami i budyniem.

Po nocach śni mi się Staff. W każdym zaułku widzę Przybosia. Odwracam się, aby sprawdzić, czy nie podąża za mną namiestnik Królestwa Polskiego. Stanowczo za dużo i niepotrzebnie tak dużo się uczę. Nie wyrabiam na zakrętach kolokwialnie mówiąc. Rada na to jedna - cukier i banany.



KRUCHE RAZOWE CIASTO Z BANANAMI I BUDYNIEM

300 g mąki pszennej pełnoziarnistej (lub białej - wtedy ciasto będzie łatwo się zagniatać w przeciwieństwie do mąki razowej)
90 g zimnego masła
100 g cukru (użyłam 80 g fruktozy z błonnikiem)
1 jajko
2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 budyń śmietankowy (lub inny) na 0,5 l mleka
400 ml mleka
2 banany

Z mąki, proszku, cukru, masła i jajka zagnieść ciasto. Zawinąć w folię spożywczą, schłodzić 20-30 minut.
Tortownicę 23 cm wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. 2/3 ciasta wgnieść w dno tortownicy i do 1/3 wysokości boków.
Ugotować budyń według przepisu na opakowaniu, wykorzystując 400 ml mleka, lekko wystudzić, wyłożyć na ciasto. Na budyniu ułożyć pokrojone w plasterki banany, pokruszyć na wierzch odłożoną 1/3 ciasta.
Piec 40 minut w 180 stopniach.

inspiracja:oliwkawczekoladzie



poniedziałek, 19 września 2011

Chałka w rozmiarze XXL

Trzy dni zatrucia pokrmowego stanowczo dały mi się we znaki. Można to było zresztą zauważyć po braku postów na śniadaniu. Teraz jednak powracam do kuchni ze zdwojoną siłą - stęskniona za ulubionymi smakami, oraz poznawaniem nowych. Strasznie słodzę ostatnio na blogu, ale mój przemęczony nauką historii organizm domaga się cukru, a ja przecież nie mogę go katować ;)

Chałkę robiłam po raz drugi. Dlaczego XXL? Bo po raz kolejny wyrosła tak, że ledwo mieściła się na blasze( na zdjęciu przed pieczeniem - w piekarniku sięgnęła już brzegów :)), a po splocie nie pozostało wiele. Pyszna, delikatnie waniliowa, puszysta. Miała być na śniadanie - nie dotrwała, pożarta głównie przez mojego brata. Ostatnio splatałam ją w zwykły warkocz, tym razem pokusiłam się o wersję nieco ambitniejszą. 



CHAŁKA WANILIOWA

-3 i 1/4 szklanki mąki pszennej
-1 duże jajko
-60 g drobnego cukru
-4 łyżki roztopionego masła
-1/2 łyżeczki soli
-1 szklanka ciepłego mleka
-1 opakowanie cukru waniliowego
-25 g drożdży
+
-1 jajko
-2 łyżki mleka
-mak lub kruszonka

W mleku rozpuścić drożdże z łyżką mąki i cukru, odstawić aż drożdże "ruszą".
Jajko wymieszać z mlekiem i masłem, połączyć z resztą składników. Wyrobić ciasto aż będzie gładkie (będzie klejące). Przełożyć do miski wysmarowanej olejem, odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. 

Po tym czasie ciasto wyłożyć na stolnicę, podzielić na 3 lub 4 części, zapleść chałkę.
Chałkę przykryć i odstawić do napuszenia na 40 minut. Następnie posmarować jajkiem roztrzepanym z 2 łyżkami mleka, posypać makiem lub kruszonką. 
Piec 25-30 minut w 180 stopniach. Jeśli będzie zbyt szybko się rumienić, przykryć folią aluminiową.
Polecam z maslem lub z dżemem.

źródło: moje wypieki




piątek, 16 września 2011

Razowa tarta z malinami.

Pogoda nie przestaje mnie zadziwiać. Zamarzam rano, zamarzam w szkole, zamarzam po południu, by umierać z gorąca późnym wieczorem. Ale jeżeli taka pogoda ma sprzyjać ponownemu pojawieniu się malin w sklepach, to jestem w stanie ją przetrzymać. Kupione 4 pudełka malin, zniknęły za sprawą dwóch największych malinożerców - mnie i mojej mamy. Jedno szybko zużyłam do tej tarty, bo wiedziałam, że potem będzie już za poźno ;)

Sama tarta jest naprawdę przepyszna - idealnie krucha, nie za słodka. Jednak ciasto jest piekielnie ciężkie w obróbce - trudno się zagniata (w przepisiu brak "mokrego" składnika - jajka, żółtka czy śmietany), praktycznie niemożliwe jest jego rozwałkowanie - niesamowicie się kruszy. Jednak muszę przyznać, że to najlepsze kruche ciasto, jakie kiedykolwiek jadłam, więc może warto się trochę pomęczyć ;) Ze względu na problemy z ciastem aparycja nieidealna, ale i tak swój tartowy debiut uważam za udany.
Inspiracja z moich wypieków z moimi zmianami.



RAZOWA TARTA Z MALINAMI

-225 g mąki pełnoziarnistej
-150 g masła
-50 g cukru pudru

-500 g malin
-1 łyżka mąki ziemniacznej
-1 łyżka mąki pszennej
-3 łyżki drobnego cukru

Zimne masło posiekać nożem z mąką i cukrem pudrem, zagnieść ciasto. Zawinąć w folię spożywczą, schlodzić przez 30 minut.
Formę do tarty wysmarować masłem. Rozwałkować 2/3 ciasta na koło (życzę powodzenia) i przełożyć do formy, lub wylepić ją ciastem. Na cieście położyć arkusz papieru do pieczenia, wysypać na niego fasolę, lub specjalne obciążniki. Piec w 190 stopniach przez 10 minut, usunąć obciążenie i papier i piec kolejne 7 minut..

Wymieszać składniki nadzienia, wyłożyć na podpieczony spód. Z pozostałej 1/3 ciasta powycinać foremkami kształty, lub paski i ułożyć na wierzchu. Piec 20-30 minut w 190 stopniach, aż ciasto będzie złote.



piątek, 9 września 2011

Po prostu ciasto ze śliwkami.

Jesień zaczęła się na dobre. Zimno, wieje, starch wyjść z domu. Wychodzi mi to mimo wszystko na dobre, bo "Vademecum maturalne - historia" nareszcie doczekało się otworzenia.

Ciasto miało być w całości wykonane przez kolegów - ja miałam odpoczywać i odchorowywać. Wynalazłam im najprostszy przepis z zeszytu mojej babci, taki, w którym nie ma czego nie zrozumieć. Skutkiem tego, co chwilę biegałam do kuchni, tłumacząc co to znaczy "ostudzone masło", poprawiając niezbyt dobrze zmiksowane ciasto, uspokajając panikę wywołaną odkryciem w szafce mąki orkiszowej (to się je? a to to samo co zwykła mąka? a tu jest jeszcze żytnia! CO TO JEST?!) i ratując mieszkanie przed pożarem. Tak czy inaczej ciasto jest naprawdę pyszne i pomimo wielu przygód potwierdziło się to co mówi moja babcia - nie da się go zepsuć. Choć tym razem aparycją nie powala (to męskie poczucie estetyki i wrodzona oszczędność w dodawaniu śliwek... :P)
Nie uwieczniłam już posypanego cukrem pudrem, gdyż, byłam wtedy zajęta wymiataniem owego cukru pudru z całej kuchni. Sitko, łyżka i paczka również okazały się zbyt trudnym połączeniem ;)



PROSTE CIASTO ZE ŚLIWKAMI

1 szklanka mąki pszennej (można pół na pół z pełnoziarnistą)
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
70 g rozpuszczonego i przestudzonego masła
3 jajka
śliwki
cukier puder do oprószenia

Wymieszać mąki, cukier i proszek do pieczenia. Dodać masło i jajka, zmiksować. Formę (piekłam w prostokątnej, ale nada się tortownica 22 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć ciasto.
Śliwki przekroić na połówki, usunąć pestki, ułożyć na cieście rozcięciem ku górze.
Piec w 180 stopniach 30-40 minut. Podawać posypane cukrem pudrem.

sobota, 6 sierpnia 2011

Drożdżowe ciasto z borówkami, morelami, budyniem i kruszonką.

Przygotowuję się do poniedziałkowego wyjazdu. Planuję co wziąć, piorę, prasuję. Pomiędzy jednym a drugim praniem i wyprawą do sklepów, powstawało drożdżowe ciasto. Cieszę się domowymi smakami póki mogę - do końca sierpnia (zaraz po powrocie jadę na Mazury) będę żywić się głównie chlebem z pasztetem. Tudzież - patrząc na nasze fundusze - samym chlebem.

Mnóstwo składników, mnóstwo smaków, efekt fantastyczny. O tym cieście nie można za wiele mowić, trzeba go po prostu spróbować. Udało mi się zrobić tylko jedno, rozmazane zdjęcie po rozkrojeniu - tak szybko zniknęło :)




CIASTO DROŻDŻOWE Z BORÓWKAMI, MORELAMI, BUDYNIEM I PEŁNOZIARNISTĄ KRUSZONKĄ

-210 g mąki pszennej
-40 g mąki orkiszowej
-35 g świeżych drożdży
-50 g bardzo miękkiego, ciepłego masła (moje było na pół stopione w mikrofali)
-125 ml wody
-1 łyżka mleka w proszku (jeśli nie mamy mleka w proszku, można zastąpić wodę zwykłym mlekiem)
-30 g cukru
-mała szczypta soli

- budyń waniliowy (na 0,5 litra mleka)
- 350 ml mleka

- ok. 400 g borówek i moreli

Kruszonka (jest jej zbyt dużo, ale o tym na końcu - proponuję zrobić 2/3 porcji)
-100 g mąki pełnoziarnistej
-75 g zimnego masła
-75 g brązowego cukru
- garść płatków migdałowych

Podgrzać wodę, rozpuścić w niej mleko w proszku i drożdże, odstawić na 15 minut. Wymieszać z resztą składników na ciasto, zagnieść, odstawić na 60 minut  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia
Ciasto rozwałkować do natłuszczonej formy (pominęłam - piekłam w silikonowej).
Przygotować budyń według przepisu na opakowaniu, wykorzystując 350 ml mleka. Rozsmarować budyń na cieście, odstawić na 30 minut.
Morele pokroić w małe kawałki, ułożyć razem z jagodami na budyniu.
Składniki na kruszonkę rozetrzeć, posypać warstwę owocową.
Piec 30 minut w 200 stopniach.



Ponieważ zostało mi trochę kruszonki, zrobiłam jagodowe crumble :) ułożyłam w papilotkach trochę jagód i posypałam kruszonką. Piekłam równolegle z ciastem. Wyszły mi 3 sztuki.



źródło przepisu:waniliowa chmurka

sobota, 30 lipca 2011

Podwójne zwycięstwo czyli otrębowe ciasto z porzeczkami.

Obudziłam się dziś bardzo wcześnie i postanowiłam zrobić coś z szablonem obydwu blogów. Okazało się, że pan od informatyki miał rację - "te - jak to nazywasz - pierdoły kiedyś ci się przydadzą". Umęczyłam się nieludzko. Komputerowym geniuszem nigdy nie byłam, ale do tej pory radziłam sobie bez większych problemów. Efekt ostateczny - satysfakcjonujący, choć wciąż nie idealny. Ale to może za jakiś czas.

Teraz zwycięstwo drugie. To ciasto NIE MIAŁO PRAWA się udać. Kiedy ubiłam już jajka okazalo się, że w domu nie ma wystarczająco ani cukru, ani fruktozy. Następnie biała mąka też postanowiła gdzieś sobie wyjść. A na sam koniec, w swej wrodzonej szczodrości sypnęłam za dużo porzeczek, które praktycznie je przygwoździły. A, no i oczywiście zaczytując się w "Mistrzu i Malgorzacie", zapomniałam, że jest w piekarniku. Jaki efekt? JEST PYSZNE.
A po zjedzeniu dwóch kawałków, czuję się jak chodzący błonnik ;]

Przepis znaleziony na opakowaniu otrębów (otrąb?)



OTRĘBOWE CIASTO Z PORZECZKAMI

4 jajka
1 szklanka mąki pszennej (u mnie pół na pół z orkiszową pełnoziarnistą)
1 szklanka otrębów (u mnie pół na pół z zarodkami pszennymi)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka drobnego cukru (u mnie 1/2 szklanki fruktozy, 1/4 szklanki cukru i 2 łyżki miodu :P)
200 g czerwonych porzeczek (przepis podawał 500 g - ja dałam 300 g i było za dużo)

Ubić białka na sztywną pianę. Dodawać stopniowo cukier, caly czas ubijając, wmiksować żółtka.
W osobnej misce wymieszać suche składniki. Wmieszać do masy jajecznej (ja zmiksowałam).
Wyłożyć blachę papierem do pieczenia, przełożyć ciasto, wyłożyć na wierzch porzeczki.
Piec 40 minut w 170 stopniach.
Kroić przestudzone (ciepłe trochę się rozpada), można posypać cukrem pudrem