Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dałam ciała. Ale wynagradzam budyniową babką.

Nie było mnie tu już prawie miesiąc. Długo jak diabli, szczególnie, że jednym z moich noworocznych postanowień było odgrzebanie, zapomnianego nieco przeze mnie bloga.
Co się przez ten miesiąc takiego niesamowitego działo?
W sumie jedynie to, że wypchałam sobie grafik do każdej sekundy, ledwo mając czas na sen chodzę biegiem. Co więcej stałam się żywym dowodem na to, że można przetrwać 3 tygodnie żywiąc się tostami, kawą,  i frytkami w przyulicznych barach.
Ale w końcu jest WIOSNA, prawda? Kto będzie stał przy kuchence kiedy nareszcie świeci słońce?

Aktualnie po jutrzejszym prawie konstytucyjnym łapię 2 tygodniowy oddech jadąc do domu, a zahaczając po drodze o Rzym.

Odkopuję więc zdjęcia tego, co powstało jeszcze podczas mojej świątecznej wizyty w Krakowie i zapraszam na osławioną budyniową babkę.
Jest intensywnie waniliowa i przede wszystkim bardzo wilgotna, nawet na drugi dzień.
Z podanych proporcji wyszły mi 2 babki.



BUDYNIOWA BABKA WANILIOWA 
źródło

  • 1,5 szklanki mąki
  • 6 jajek
  • 1 szklanka cukru (dałam 2/3)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki śmietany 12 % (użyłam 1 duże opakowanie)
  • 3 budynie waniliowe bez cukru (takie na 1/2 litra mleka)
Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Cały czas miksując powoli dodawać mąkę przesianą z cukrem i budyniem, oraz śmietanę. Dodać białka ubite na sztywno i dellikatnie wymieszać łyżką, aby piana nie opadła. Przelać ciasto do foremek wysmarowanych tłuszczem i wysypanych bulką tartą.
Piec 45 minut w 175 stopniach.

piątek, 22 marca 2013

Śmierć kanapkom vol. 3 Najbrzydsza sałatka świata. Ale białkowa.

Ta sałatka wygląda paskudnie nie tylko na zdjęciu.
W sumie, to w rzeczywistości wygląda jeszcze gorzej.
Ale jak już pisałam w przypadku makaronu z gorgonzolą, wygląd niekoniecznie przesądza o smaku.

Co do samej sałatki, jest przede wszystkim niesamowicie sycąca. Nie byłam w stanie zjeść jej za jednym zamachem. Zasługa białka, jak mniemam, choć sama ilość składników też jest pokaźna.
Jest również zgodna z dietą Dukana. 
Można nieco wzmocnić smak, dodając łyżkę majonezu, lub urozmaicić ją warzywami, jednak nie wmawiajmy sobie wtedy, że jemy sałatkę białkową ;)

Jak w przypadku każdej sałatki z jajkiem, lepiej przygtować ją w tym samym dniu, w którym mamy zamiar ją zjeść. Na drugi dzień zapach jajka staje się intensywniejszy. Nie każdy go lubi i wyciągnięcie pudełka w miejscu publicznym, może spowodować krzywienie ust i marszczenie nosów przez osoby nas otaczające.

(Swoją drogą - zawsze zastanwiało mnie nazywanie "sałatką" czegoś w czym nie ma nawet kawałka sałaty. Lub jakiegokolwiek innego warzywa. Ale najwidoczniej język polski znowu robi ze mnie idiotkę i pozostaje się tylko z tym pogodzić)



SAŁATKA BIAŁKOWA /1 duża porcja/
przepis pochodzi z jednego z forów dotyczących diety Dukana
  • 1 pierś z kurczaka
  • 3 jajka
  • 1 opakowanie serka wiejskiego (200 g)
  • przyprawa do kurczaka
  • pieprz
  • odrobina soli
Kurczaka pokroić w kostkę, usmażyć z przyprawą, przełożyć do miski. Dodać jajka ugotowane na twardo i również pokrojone w kostkę. Dodać serek wiejski, pieprz i sól, dokładnie wymieszać.

niedziela, 17 lutego 2013

Klasyka szkolnej stołówki.

Jeśli ktoś zapyta mnie o to co najbardziej kojarzy mi się z podstawówkową stołówką, nie odpowiem "pomidorowa". Nie będą to też łazanki. O kotletach nie wspominając. Nic z tych rzeczy, które wymieniłby każdy z was.
Moja szkoła - choć w centrum - skupiała głównie dzieci z dość ubogich rodzin. (Swoją drogą - kto by pomyślał, że zaraz pod Wawelem, w samym środku miasta, gdzie mieszkania aktualnie są najdroższe, większości rodzin nie stać na wyżywienie dzieci).
To głównie ze względu na taką a nie inna sytuację większości korzystających ze stołówki, obiady były praktycznie za darmo. 3 zł za zupę i drugie danie. Jednak taka kwota byłą również niezłym wyzwaniem dla kucharek - bo co można za takie pieniądze przygotować?
A jednak zawsze się im udawało.
I to dzięki tym skrajnym oszczędnościom w piątki nie jedliśmy ryby, jak w każdej innej szkole.
Jedliśmy to co od samego początku stało się moją absolutną miłością.
Jajko w sosie koperkowym. Z mnóstwem sosu. Z tłuczonymi ziemniakami. I jak to w stołówce - zawsze niedogrzane, lub wręcz zupełnie zimne.
Smak dzieciństwa z wielkim hukiem powraca - w ramach studenckiego oszczędzania - na mój stół.

To tak naprawdę nie tyle przepis co pomysł - jedyną rzeczą wymagającą przepisu jest bowiem sos koperkowy. Ale ta czy inaczej - zachęcam do spróbowania, odświeżenia starych smaków, lub poznanai nowego.



JAJKO W SOSIE KOPERKOWYM /1 porcja/

  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki bulionu (ew.. wody, ale zdecydowanie lepszy jest bulion)
  • 2 spore łyżki śmietany
  • 1 łyżka mąki
  • pęczek koperku
  • 2-3 ziemniaki
  • sól, pieprz
Jajka ugotować na twardo, ostudzić, obrać, przekroić na połówki.
Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie, utłuc.
Przygotować sos - do gorącego bulionu dodać śmietanę i mąkę, wymieszaćszybko i dokładnie trzepaczką. Dodać koperek, wymieszać, gotować do zgęstnienia sosu. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Na talerz wyłożyć jajka i ziemniaki, polać gotowym sosem.

piątek, 1 lutego 2013

Mam banany, czasu nie mam. Dwuskładnikowe placki.

Początkowo na blogu pojawiało się mnóstwo przepisów słodkich - placki, scones, owsianki. Smaki się w ciągu tego 1,5 roku nieco pozmieniały i aktualnie zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do słonego jedzenia. Chętniej sięgnę po chipsy niż czekoladę, słodkie muffiny zdecydowanie przegrywają z wytrawnymi. Osobiście nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam śniadanie na słodko.

Sprawy zmieniły obrót dziś.
Kiedy mojej uwagi zaczęły domagać się banany.

Tak właśnie otóż było.
Dwa banany, które do zjedzenia "ot tak" się już definitywnie nie nadawały, zostały przeze mnie zupełnym przypadkiem odkryte na tyle szuflady z warzywami.
I co ja niby mam z nimi zrobić? Skoro na zrobienie obiadu mam jakieś 20 minut? Zbyt mało na pancakes, racuchy, naleśniki czy nawet na to.
Z pomocą jak zwykle przychodzi internet. Co tym razem dla mnie znalazł?

A no właśnie to.
2 minuty przygotowania masy.
5 minut smażenia.
Pozostaje 13 minut na delektowanie się smakiem i satysfakcją, że coś tak fantastycznego udało się sklecić w zaledwie kilka minut.



DWUSKŁADNIKOWE PLACKI BANANOWE /1 spora porcja/
źródło - dziękuję bardzo, ten przepis zmienił moje życie ;)
  • 2 banany (dojrzałe, myślę, że jeśli takie nie będą, w plackach mogą być zbyt mocno wyczuwalne jajka)
  • 2 jajka
Jajka ubić. Banany zblendować, zmiksować z jajkami.
Na patelni rozgrzać olej i smażyć placki na średnim ogniu, na rumiano z obu stron.
Należy przewracać je ostrożnie - są bardzo delikatne.

czwartek, 3 stycznia 2013

Śmierć kanapkom. Sałatka z tuńczyka.

Jak wspominałam już gdzieś wcześniej, aktualnie żywię się głównie kanapkami. Łatwo zrobić, spakować i zjeść chociażby w autobusie czy w biegu z jednej uczelni na drugą.
Ale koniec z tym.
Po 2,5 miesiąca nie jestem już w stanie nawet patrzeć na pieczywo w jakiejkolwiek formie. Nawet w postaci tostów, co wybitnie świadczy o tym, że sytuacja jest poważna.
Co jakiś czas pojawiać się więc będą przepisy na proste i szybkie do wykonania jedzenie, które można spakować na wynos do pudełeczka. A przede wszystkim takie, które jedzone na zimno, wcale nie tracą na smaku (No ludzie - zimne spaghetti? Ohyda.)
Zaczynamy od błyskawicznej sałatki z tuńczyka.



SAŁATKA Z TUŃCZYKA /1 dość duża porcja/
  • 1 puszka rozdrobnionego tuńczyka w sosie własnym
  • 3 jajka ugotowane na twardo (najlepiej zrobić to dzień wcześniej wieczorem, wtedy przygotowanie całej sałatki to jakieś 3 minuty)
  • 1 łyżka majonezu
  • 1 duży ogórek konserwowy
  • sól, pieprz do smaku
Tuńczyka odsączyć. Jajka i ogórka pokroić w małą kostkę. Wszystko wymieszać z majonezem, doprawić do smaku. Spakować do pudełka (pamiętając o łyżeczce), włożyć do torby i wyjść z uśmiechem na pysku, że niesie sie ze soba dużo dobrego jedzenia. Wyciągnąć na uczelni/w pracy i patrzeć z dziką satysfakcją na zazdrosne spojrzenia zjadaczy kanapek.

P.S. A ci którzy zamienią zwykły majonez na "dukanowy" spokojnie mogą pochłaniać tony tej sałatki będąc na diecie proteinowej.

środa, 7 listopada 2012

Bezdyskusyjny hit polskiej kuchni to...

...KLOPS!
 No w porządku, może nie taki bezdyskusyjny. Wiadomo, każdy ma swoje smaki i część na pewno przychyli się w stronę schabowego, kto inny bronić będzie bigosu.

 W mojej hierarchii jednak (po wielu latach wybrzydzania przy stole - no cóż, każdy kiedyś młody i głupi był) zdecydowanie pierwszą pozycję zajmuje klops.
I to nie byle jaki bo mamowy. Nikt takiego nie robi i już.
Najlepszy z kaszą i sosem pieczarkowym, albo plaster już zimnego w kanapce.

Jeden pochłonięty w Krakowie w trakcie długiego weekendu, dwa kolejne przywiezione do Poznania i wtrząchnięte zanim zdążyłam zauważyć.
Tak, przez 3 dni żywiłam się prawie wyłącznie klopsem - na obiad, kolację i w kanapkach na uczelnię. To były cudowne dni w moim życiu.

Czas więc chyba nauczyć się robić samodzielnie, bo 1,5 miesiąca bez klopsa...? Co to to nie. Masochistką to ja nie jestem.



KLOPS /2 spore klopsy, no z 6 porcji to minimum/
źródło: mama!

  • 1 kg mielonego mięsa wieprzowo-wołowego (najlepiej samodzielnie zmielonego)
  • 1 bułka kajzerka namoczona w wodzie
  • 1 surowe jajko
  • 4-5 jajek ugotowanych na twardo
  • sól, pieprz, przyprawa do mięsa mielonego (polecam tę firmy Kucharek)
Bułkę lekko odcisnąć. Wymieszać z mięsem i surowym jajkiem. Dodać sól, pieprz i przyprawę do mielonego, ponownie dokładnie wymieszać. 
Mięso podzielić na dwie części. 2 jajka (lub trzy, zależy od ich wielkości i ilości masy)  "owinąć" jedną częścią mięsa, nadając całości mniej więcej kształt chleba.
To samo zrobić z drugą połową i resztą jajek.
Piec w przykrytym naczyniu żaroodpornym przez ok. godzinę w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Od czasu do czasu można polać go wytwarzającym się sosem, aby nie był zbyt suchy. W międzyczasie należy kontrolować czy nie jest jeszcze surowy lub zbytnio przypieczony, wiele zależy od piekarnika.

środa, 24 października 2012

Wiecie czego na studiach uczą się studenci...?

Uczą się jeść resztki.
W przenośni i dosłownie.

Osobiście zawsze miałam problem z wyrzucaniem jedzenia. Jak tylko mogłam przerabiałam wszystko co wyglądało na psujące. Zapomnianego w tyle lodówki spleśniałego pomidora, wyrzucałam z wyrzutami sumienia, które dręczyły mnie przez następne dwa dni.
W zasadzie - dalej robię to samo. Jednak z ciut innych przyczyn.

Każdy grosz przelicza się na plasterek szynki i kiedy pod koniec miesiąca w kieszeni pustki, to ze złością wspomina się każde wyrzucone pół marchewki.
A poza tym... mniej więcej w tym samym okresie lodówka i szafki zaczynają świecić pustkami. Trzeba kombinować z tego co jest. Bo na nic innego forsy nie ma.

Jednak nie narzekam, to w sumie całkiem ciekawe doświadczenie, kiedy trzeba wymyślić coś do jedzenia jedynie z tych kilku składników, w których posiadaniu jesteśmy.

Po dłuższej analizie znajdujemy: torebkę ryżu, koncentrat pomidorowy, karton jajek, pół słoika majonezu, ogórka, trzy marchewki, dwa ziemniaki i trzy bułki.
I od czego tu zacząć? Co zostawić na cięższe czasy? Co z tym zrobić?
Najzwyklejszą w świecie pastę jajeczną.



PASTA JAJECZNA

  • 5 jajek
  • 2 łyżki majonezu
  • sól pieprz
  • szczypiorek, jeśli akurat jest (u nas dziś wersja uboga)
Jajka ugotować na twardo i bardzo drobno pokroić. Dodać majonez, sól i pieprz do smaku, dokładnie wymieszać. Podawać na pieczywie.


sobota, 23 czerwca 2012

"Coś ty wsadziła do tego omletu?!" i o chwili zwątpienia.

Rzadko piszę.
Powiem więcej - rzadko gotuję.
Pracuję. Odsypiam maturę. Wysokie temperatury nie sprzyjają staniu przy kuchence.

A jeśli nawet coś ugotuję to... Najzwyczajniej w świecie nie chce mi się ładnie układać tego na talerzu i jeść zimnego po 348723 próbach zrobienia zdjęcia. Czasem użyję sosu z torebki, więc przepis niezbyt nadaje się do publikacji. Albo po prostu robię to co, co już na blogu było.

Chyba każdy bloger ma takie chwile zwątpienia. Kiedy nie ma ochoty czegoś zrobić, ale ma poczucie, że ktoś inny czeka. Konflikt tragiczy tak zwany.
Ogólnie... potrzebuję chwilę przerwy. Oddechu.
Publikowania dlatego, że chcę, a nie dlatego, że mam poczucie zaniedbania bloga.
Jeść gotowe dania jeśli mam na to ochotę bez myśli "no i nie mam co dodać".
Poczekać aż wena i chęć do gotowania wrócą same, bez wywoływania ich na siłę.

Nie mówię, że rezygnuję z pisania z bloga, bo to raczej nie nastąpi.
Potrzebuję jedynie chwili przerwy, bo wszystkiego można mieć raz na jakiś czas po prostu dość.
Co za dużo to niezdrowo jak niektórzy mawiają.



FRITTATA ZE SZPINAKIEM /1 porcja, patelnia 20 cm/

  • 100 g świeżego szpinaku
  • 2 jajka
  • 2 łyżki tartego żółtego sera (użyłam dość kontrowersyjnego sera "Piórko" - uważam, że się sprawdził)
  • sól, pieprz, czosnek granulowany
Szpinak umyć, dokładnie odcisnąć i posiekać. Podsmażyć na odrobinie masła.
W misce roztrzepać jajka, dodać ser, szpinak, pieprz, sól i czosnek, wymieszać.
Masę wylać na patelnię, smażyć pod przykryciem na średnim ogniu, aż góra będzie ścięta.
Przewrócić na drugą stronę (można pomóc sobie zsuwając frittatę na pokrywkę) i smażyć już bez przykrycia do ścięcia spodu.

Cierpliwie odpowiadać na pełne przerażenia pytania, że to tylko jajka, ser i szpinak i można to jeść.

sobota, 10 marca 2012

Jajecznica po szwedzku czyli jak odświeżyć stare smaki.

Moją nieobecność sponsoruje matura.

Każdy czasem ma tak, że na jakąś potrawę nie może już patrzeć. Tak stało się w moim przypadku z jajecznicą, która ostatnimi czasy conajmniej 2 razy w tygodniu staje się moim obiadem.
Przeglądając mój stosik przepisów wyrywanych z babcinych gazet odkryłam właśnie ten.
I zakochałam się.
Jajecznica jest delikatna, puszysta, pyszna. Najlepsza ze szczypiorkiem - rozejrzyjcie się w sklepach, znika ten zimowy - szklarniowy - a pojawia się już prawdziwy, wiosenny.



JAJECZNICA PO SZWEDZKU /1 porcja/
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka mąki
  • sól, pieprz
  • szczypiorek
  • 1 łyżeczka masła
Mąkę rozetrzeć dokładnie w mleku. Dodać jajka, pieprz i sól, wymieszać. Na rogrzaną patelnię wrzucić łyżeczkę masła, rozprowadzić tłuszcz po patelni, wlać jajka, smażyć jajecznicę. Podawać ze świeżym szczypiorkiem.


wtorek, 21 lutego 2012

Sałatka prawie nicejska.

Miałam ogromną ochotę na sałtkę nicejską. Jednak oliwki gdzieś wyszły, a tuńczyk zjedzony został na wczorajszą kolację.
No cóż.
Robimy wersję zastępczą.
Z tego co się uda z lodówki wydobyć.



SAŁATKA Z JAJKIEM I SOSEM CZOSNKOWYM 
(nie podaję proporcji, ilość według własnych upodobań)

  • sałata lodowa 
  • pomidorki koktajlowe
  • papryka
  • ogórek
  • jajka na twardo (1 na jedną porcję)
Sałątę porwać. Paprykę pokroić w kostkę, ogórki w półplasterki, pomidorki na połówki, ułożyć na sałacie. Jajko przekroić na ćwiartki, położyć na wierzchu. Polać sosem.

SOS CZOSNKOWO-ZIOŁOWY /na 2-3 porcje/
  • 1 mały kubek jogurtu naturalnego (ok. 150 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • spora szczypta ziół prowansalskich
  • pieprz
Do jogurtu wycisnąć czosnek, dodać zioła i pieprz, wymieszać, odstawić na 20 minut, aby smaki się przegryzły.

sobota, 18 lutego 2012

Placki jajeczne ze szczypiorkiem. Dukanowe.

Wróciłam. Przeżyłam. Nie działa mi tylko jedno kolano.
Z góry zjechałam. Parę razy tylko, okupując to histerycznymi napadami płaczu. Ale zjechałam.
Bilans na plus.
Czas znów przyzwyczaić płuca do krakowskiego smogu.

Po 4 dniach ciężkiego góralskiego jedzenia miałam ochotę na coś czego nie będę czuła w żołądku przez najbliższy rok. Pierwsza myśl - placki. Ale nie na słodko.
Przepisy diety proteinowej chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Smaczne, lekkie, niskokaloryczne. Choć na codzień jeść bym tak nie mogła, to raz na tydzień - czemu nie!
Placki można dowolnie modyfikować, zmieniając przyprawy i dodatki. Pasują zarówno na śniadanie jak obiad czy kolację.



PLACKI JAJECZNE ZE SZCZYPIORKIEM /1 porcja/

  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • 1 surowe jajko
  • 1/2 niedużej cebuli
  • szczypiorek (u mnie 3 nitki takiego grubszego, "sałatkowego")
  • szczypta kurkumy
  • sól, pieprz
Ugotowane jajka zmielić (ja drobno posiekałam i rozdrobniłam dodatkowo tłuczkiem do ziemniaków). Dodać posiekane cebulę i szczypiorek, kurkumę, sól i pieprz do smaku. Dodać surowe jajko, dokładnie wymieszać. Smażyć na średnim ogniu na rumiano z obu stron.

źródło:Anna

wtorek, 3 stycznia 2012

Omlet z mozzarellą, oliwkami i pomidorami.

Zbyt wiele spraw na głowie. Szwankujące zdrowie. Zmęczenia. Noworoczny kryzys.



OMLET Z MOZZARELLĄ, OLIWKAMI I POMIDORAMI 
  • 2 jajka
  • 1 mała cebula
  • 1 pomidor
  • kilka oliwek
  • ok. 1/3 kulki mozzarelli
  • sól, pieprz
Cebulę posiekać, podsmażyć na maśle. Dodać pokrojone pomidory, smażyć razem 1-2 minuty. 
W miseczce roztrzepać jajka, doprawić solą i pieprzem, wlać na patelnię, smażyć na małym ogniu 2 minuty. Dodać plasterki oliwek i pokrojoną w kostkę mozzarellę. Smażyć pod przykryciem, aż masa jajeczna na wierzchu się zetnie. Delikatnie ściągnąć z patelni.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Ryż z groszkiem, pomidorami i jajkiem, czyli resztkowiec idealny.

Po 14 godzinach wreszcie w domu. To nawet nie to, że nie lubię poniedziałków. To MÓJ KRĘGOSŁUP ich nie lubi. 6 godzin w szkole na niewygodnym krześle krótki spacer z ciężką torbą na ramieniu, 2 godziny oczekiwania na niewygodnym krześle w kawiarni i 2,5 godziny zajęć z historii na niewygodnym krześle. Po powrocie rzucam się na łóżko i z bólem serca (i pleców) zwlekam się, aby się przebrać i umyć.
Jeśli kiedyś będę chodzić zgięta w pół z wielkim garbem i głową niemal przy ziemi, to będzie to właśnie wina poniedziałków.

No ale dość o moich plecach, czas o jedzeniu.
Danie typu "sprzątanie lodówki". Idealne, kiedy zostanie trochę ryżu z obiadu. I absolutnie pyszne! Nie spodziewałam się, że ten przepis zachwyci mnie aż do tego stopnia - nie wygląda powalająco, ale zdecydowanie takie właśnie jest. Proste, smaczne, sycące... i ekonomiczne (wręcz studenckie ;))



RYŻ Z GROSZKIEM, POMIDOREM I JAJKIEM /1 porcja/


  • 3/4 szklanki ugotowanego ryżu (u mnie basmati)
  • 1/2 cebuli
  • 1 zmiażdżony ząbek czosnku
  • 4  łyżki groszku konserwowego
  • 1 średni pomidor
  • sól, pieprz
Cebulę posiekać, pomidory pokroićw kostkę, podsmażyć razem z czosnkiem, podlewając odrobinę wodą. Dodać ryż i groszek, doprawić solą i pieprzem. Kiedy całość będzie już ciepła, dodać jajko, i mieszać aż się zetnie. Podawać ciepłe.

inspiracja: Amelia

czwartek, 22 września 2011

Bułka zapiekana z jajkiem. Na śniadanie.

Notuję. Podkreślam. Powtarzam. Wściekam się. Przepisuję. Żałuję wyboru historii jako przedmiotu maturalnego. Trafiam na ciekawy fragment. I znów notuję, podkreśłam, powtarzam.... i tak bez końca. Zmęczona, ale mimo wszystko zadowolona. Opanowałam już spory kawałek, jestem z siebie dumna. Mam nadzieję, że dalej też będzie szło tak dobrze jak do tej pory.

Bułkę śniadaniową można przygotować z dowolnymi dodatkami - szynką, pomidorem, papryką, cukinią, pieczarkami... Cokolwiek przyjdzie nam do głowy. Można też wykorzystać zamiast zwykłego sera mozzarellę, lub pleśniowy. W każdej wersji smakuje idealnie. Zwykle jadam ją po południu lub wieczorem, jednak dziś miałam do szkoły na 10 i udało się na śniadanie :)



BUŁKA ZAPIEKANA Z JAJKIEM, SZYNKĄ, POMIDOREM I ŻÓŁTYM SEREM

1 okrągła bułka (u mnie wieloziarnista)
1 jajko
2 plasterki szynki
1/3 pomidora (u mnie 2 koktajlowe)
1 plasterek sera żółtego
przyprawy (u mnie: sól, pieprz, oregano)

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
Jajko roztrzepać, wymieszać z pokrojoną szynką i pomidorem i przyprawami.
Z bułki delikatnie odciąć "czapeczkę", wydrążyć środek, napełnić bułkę jajeczną masą.
Piec 15 minut, posypać serem i przykryć czapeczką, piec kolejne 10 minut (ja wolę ścięte jajko - można piec krócej). Podawać ciepłe.

inspiracja:smakowite

środa, 21 września 2011

Omlet z kaszą i cukinią czyli obiad na szybko.

Codziennie po szkole wchodzę do domu zmęczona i głodna. Najchętniej zjadłabym wszystko co w zasięgu mojego, a najlepiej słodkie. Zwłaszcza, że na obiad mam 45 minut, bo za chwilę wybywam na balet, zajęcia wokalne, kółko z historii. W takich sytuacjach ten omlet sprawdza się doskonale.Szybko się go robi, syci na długo. Jeśli wiemy, że będziemy mieć mało czasu, można ugotować kaszę dzień wcześniej.



OMLET Z KASZĄ GRYCZANĄ I CUKINIĄ (1 porcja, patelnia 20 cm)

2 łyżki kaszy gryczanej
2 jajka
1/3 średniej cukinii
1 łyżeczka oliwy
sól, pieprz, zioła prowansalskie, oregano

Kaszę gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie.
Na oliwie podsmażamy pokrojoną w kostkę cukinię. Dodajemy kaszę i zalewamy jajkami rozmieszanymi z przyprawami. Smażymy na malutkim ogniu, pod przykryciem, aż wierzch omletu będzie ścięty.
Delikatnie zsuwamy omlet z patelni na talerz.


środa, 17 sierpnia 2011

Pomidorowa jajecznica z bazylią i czosnkiem

Tak długo oczekiwany przeze mnie wyjazd nie doszedł do skutku... Choroba koleżanki, problemy rodzinne kolegi... No cóż, tak również się zdarza. Zamiast tego, na pocieszenie, będą góry przez 5 dni. Szukałam dziś dobrych stron tej sytuacji smażąc jajecznicę.

Z jajecznicą jest tak, że wydaje się daniem absolutnie banalnym, a zamieszczanie na nią przepisu działaniem conajmniej dziwnym. Jednak... ile można jeść same jajka? A niektóre dodatki, połączenia, choć pyszne - mogą nigdy nie wpaść nam do głowy. Tak było z tą jajecznicą, na którą przepis przywiozłam od kuzynki z Niemiec. Moi znajomi oniemieli, kiedy zobaczyli takie dodatki, a pochłonęli ją, zanim zdążyłam przynieść herbatę :)

POMIDOROWA JAJECZNICA Z BAZYLIĄ I CZOSNKIEM (1 porcja)

2 jajka
1 pomidor
1 duży ząbek czosnku
suszona bazylia (daję na oko - ok. 2 łyżeczki)
sól, pieprz
ew. 0,5 łyżeczki koncentratu pomidorowego (jeśli lubimy pomidorowe smaki i chcemy, aby jajecznica miała ładny kolor)

Pomidora pokroić w drobną kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę. Podsmażyć na odrobinie oliwy, aż z patelni odparuje cała woda (ok 2 minut). Jajka wbić do kubka i rozmieszać widelcem na jednolitą masę. Dodać do niej sól, pieprz i bazylię, wymieszać, wlać na patelnię z pomidorami. Smażyć jajecznicę.