Ci którzy śledzą mojego bloga od początku wiedzą, że przez jakiś czas prowadziłam równolegle śniadaniowego. Z pewnych powodów (zdrowotnych) musiałam zawiesić jego działanie. Ostatecznie jednak w ogóle do niego nie wróciłam.
Nie oznacza to jednak, że moje śniadania to codziennie kanapki z szynką, bynajmniej. Codziennie urozmaicam je w inny sposób - tosty, owsianka, kasza, placki, jajecznica. Nie ma mowy o nudzie o rutynie. W końcu to najważniejszy posiłek dnia, nieprawdaż?
Budyniowa owsianka to już na blogach śniadaniowych niemal klasyk. A czemu nie kasza?
Jakość zdjęcia woła o pomoc, ale musicie mi jeszcze wybaczyć - aparat wraca w środę.
BUDYNIOWA KASZA MANNA /1 porcja/
- 2 łyżki kaszy manny
- 1,5 łyżki budyniu (u mnie waniliowy)
- 200 ml mleka* (może być sojowe)
- cukier, miód, słodzik (jeśli używacie niesłodzonego budyniu)
*moja wersja była na bardzo gęsto, bo tak lubię. Jeśli nie lubicie kiedy w kaszę można wbić łyżkę i stoi, to radzę użyć 250-300 ml mleka.
2/3 mleka podgrzać w małym garnku. W międzyczasie w pozostałym mleku rozetrzeć dokładnie budyń, tak aby nie było grudek. Do mleka dodać cukier, kaszę i cały czas mieszając zagotować. Dolać budyniową mieszankę i wciąż mieszając doprowadzić do zgęstnienia.



